Walijski Minister Zdrowia ogłosił w poniedziałek swoją abrobatę dla przeprowadzania aborcji przy użyciu pigułek w domu, bez nadzoru medycznego. Tego samego dnia wystosunkował odpowiednią instrukcję tę do komisji zdrowotnych.

Zgodnie z jej założeniami zabicie dziecka odbywać się ma w dwóch krokach – wzięciu odpowiednich pigułek w odstępie czasu. Druga doza śmiercionośniej trucizny może odtąd być przyjęta samodzielnie przez kobietę w domu.

W ten sposób historia lobby aborcyjnego zatacza koło. Kilkadziesiąt lat temu pojawiały się pseudo-argumenty dotyczące tego, że samodzielne zabijanie dzieci bez nadzoru medycznego może być niebezpieczne dla matek. W związku z tym wysnuwano wniosek, że aborcja powinna być legalna, a do przemysłu śmierci należy zaprzęgnąć lekarzy i personel medyczny.

Decyzja ministra Walii jasno pokazuje, że biznes aborcyjny nie ma na celu dbania o dobro swoich ofiar, ale uzyskanie jak największego zysku jak najmniejszym kosztem. Jeśli do ofiar z dzieci, których na koncie ma miliony dojdą jeszcze kobiety, to nie jest to dla nich ważne. W ich orbicie zainteresowań nie leżą bowiem ludzie, ale pieniądze. W Walii mentalność aborcyjna tak zniszczyła moralność, że biznes ten nie musi już kryć się za jakąkolwiek fasadą. Czy i w Polsce pozwolimy na to samo?

https://www.lifesitenews.com/news/dangerous-home-abortions-approved-in-wales…but-is-it-legal

Aleksandra Musiał – Fundacja Pro-Prawo do Życia