Za czasów poprzedniego prezydenta USA, Baracka Obamy, koncerny aborcyjne miały się dobrze. Obama chętnie wspierał aborcjonistów rządowymi pieniędzmi, sprawiając że Planned Parenthood i inne organizacje mogły jeszcze lepiej promować swoje zabójcze usługi.

Niestety, owoce takich rządów Ameryka zbiera do dziś – w Nowym Yorku zalegalizowano niedawno aborcję aż do końca ciąży. Takie prawo chciano wprowadzić, na szczęście bez powodzenia, również w innych stanach. Obecny prezydent, Donald Trump, robi jednak wszystko, by zminimalizować praktyki organizacji aborcyjnych. Całkiem niedawno pisaliśmy o obietnicy blokowania proaborcyjnych projektów ( klik ), przedtem zaś prezydent nominował do Sądu Najwyższego konserwatywnego sędziego Bretta Kavanaugha ( klik

I choć do zakazania aborcji w USA jeszcze daleko, Donald Trump działa dalej, podpisując dokument zakazujący finansowania ze środków publicznych placówek, które oferują zarówno opiekę ginekologiczną, jak i aborcję. Planned Parenthood, organizacja wykonująca rocznie nawet 300 tys. aborcji, nie dostanie więc dotacji i może stracić rocznie nawet 60 milionów dolarów. 

Całkowity roczny przychód Planned Parenthood to prawdopodobnie około 1,5 mld dolarów. Rzecz jasna, utrata 60 mln dolarów nie będzie czymś, co sprawi że organizacja zbankrutuje. Jednak z pewnością odcięcie jej od większości rządowych pieniędzy przysłuży się ograniczeniu zabijania nienarodzonych. Decyzją Trumpa, pieniądze mogą za to dostać organizacje pro-life, prowadzące przychodnie ginekologiczne, w których nie dokonuje się aborcji.

Autor: Karolina Jurkowska


Źródło: https://www.gosc.pl/doc/5359487.Decyzja-Trumpa-uderzy-po-kieszeni-aborcyjnego-giganta-Na-jakies