Wielu ludzi ma obraz homoseksualisty jako spokojnego, zniewieściałego chłopca o piskliwym głosie, który nic nikomu złego zrobić nie może. Czy taki obraz jest zgodny z rzeczywistością? Czy nie jest tak, że za plecami „biednych” pederastów ukrywają się homoseksualni sadyści, którzy nie znają granic w środkach i sposobach, by zaspokoić swoje seksualne żądze? Na zachodzie, gdzie prawo im sprzyja, pederaści już nie muszą się ukrywać. Geje żądają akceptacji pedofilii, a na paradach ubierają się w stroje do sadomasochizmu.

Obecnie historia zatacza krąg. Już w starożytnej Grecji istniał ultramęski homoerotyczny kult wojowników, gdzie dwunastoletni chłopcy byli przydzielani do najlepszych dorosłych żołnierzy spartańskich. Na Krecie w wojskowym rytuale inicjacyjnym chłopcy byli przez dwa miesiące niewoleni seksualnie.

Tym wzorcem męskiego militaryzmu poszli Niemieccy narodowi socjaliści. Już pierwsze spotkania nazistów odbywały się w Bratwurstglöckl, gospodzie dla homoseksualistów i najemnych bandytów.

W 1920 r. w Niemczech, Związek na rzecz Praw Człowieka opublikował wezwanie homoseksualistów do broni: „Nie może zabraknąć żadnego homoseksualisty – bogatego czy biednego, robotnika czy uczonego, dyplomaty czy biznesmena. Nie możemy pozwolić sobie na utratę choć cząstki poparcia. Dlatego dołącz do nas, zasil nasze szeregi zanim będzie za późno. Na Wielkanoc musimy pokazać czy staliśmy się organizacją bojową czy po prostu klubem towarzyskim. Kto nie maszeruje z nami jest przeciwko nam.”

Homoseksualizmem było przesiąknięte całe nazistowskie dowództwo. Towarzysze broni Hitlera z II wojny światowej opowiadają o jego homoseksualnych dewiacjach z żołnierzami, inne relacje świadków dowodzą, że prowadził się jako męska ladacznica w Monachium, a w Wiedniu przebywał w schroniskach znanych jako centra aktywności homoseksualistów. Röhm szef SA wniósł sprawę do sądu, gdy mu męska prostytutka skradła poufne listy, Rudol Hess był znany w kręgach homoseksualnych jako „Czarna Bertha” i „Fraulein Anna”(panienka Anna). Demoralizacja była prowadzona od najmłodszych lat. Niemiecki skautowski ruchu młodzieżowy Wandervogel (pozdrowienie z wyprostowaną ręką „Sieg Heil” było ich wytworem), został nazwany przez homoseksualnego filozofa Hansa Blunera „fenomenem erotycznym”. Później ta organizacja została przekształcono w Hitlerjugend, który ze względu na szalejący w niej homoseksualizm przezywano Homojugend.

Nie dziwi więc fakt, że tuż po dojściu Hitlera do władzy w 1933 r. doszło do ataku brunatnych koszul na Instytut Seksuologiczny, w którym było zapisanych ponad 40 tys. zeznań i życiorysów na temat homoseksualizmu w Niemczech. W aktach można było przeczytać m.in. o „trzynastoletnim chłopcu, który cierpiał z powodu poważnego uszkodzenia zwieracza odbytu, za co winę ponosił wyższy rangą wrocławski urzędnik partyjny, i o młodzieńcu z Berlina z ciężką rzeżączką odbytniczą”. Sprawcy rabunku sprawiali wrażenie, jakby wiedzieli czego szukać. Wywieziono dwie ciężarówki materiałów, które następnie zostały spalone.

Homoseksualizm był powszechnie utożsamiany z nazizmem. Nawet Mussolini narzekał na zachowanie świty Hitlera podczas spotkania dyplomatycznego w Wenecji w 1934 r., Włosi takie poczynania nazywali z odrazą „niemieckim występkiem”. W latach trzydziestych w ZSRR Maksym Gorki wspominał: „W Niemczech ukuto już hasło „wykorzeńcie homoseksualizm, a zniknie faszyzm”. Również w Ameryce po II wojnie światowej pleniący się wśród nazistów homoseksualizm był powszechnie znany, możemy to zobaczyć na hollywoodzkich filmach produkowanych do lat 60 XX w.

Do sadystycznego okrucieństwa podczas II wojny światowej skłonni byli ludzie, którzy sadyzm stosowali powszechnie w życiu. Taki los nierzadko spotyka dzieci adoptowane w rodzinach homoseksualnych, sprawy te nie są nagłaśniane. Czyje rządy mogą na to pozwalać?

Słynny homoseksualista Allen Ginsberg, zapytany, o to czy „w przyszłości będzie partia polityczna utworzona przez homoseksualistów”, odparł, że to już miało miejsce w Niemczech za czasów Hitlera.

Źródła:
Scott L.; Abrams K.: Różowa Swastyka, Wrocław 2017
The New York Times, August 10, 1997.

Adam Brawata – koordynator regionalny w Fundacji Pro-Prawo do Życia