Do szpitala im. Narutowicza w Krakowie pod koniec października wysłaliśmy zapytanie w sprawie wykonywanych tam aborcji. Szpital jednak uporczywie uchylał się od udzielenia odpowiedzi, próbując wmówić nam, że nie ma takiego obowiązku.

Nie dziwi fakt, że szpital bał się udzielić tych informacji. 9 grudnia 2016 roku pod jego murami odbyła się pierwsza pikieta. Do tego czasu przez 6 lat zamordowano tam 59 nienarodzonych dzieci z powodu tzw. wyjątków w „kompromisie aborcyjnym”. Tamta pikieta bardzo dotknęła dyrekcję szpitala oraz sam personel, który żądał przerwania zgromadzenia i groził pozwem.

Szpitalom nie udaje się ukrywać prawdy o koszmarze, który dzieje się w ich murach. Podobnie jest ze szpitalem im. Narutowicza, który sądowo został zobowiązany do udzielenia nam tych informacji, podobnie jak zobowiązane zostały inne szpitale. Ostatecznie udzielono nam odpowiedzi, dlatego też sąd odstąpił od wymierzenia kary, jednakże obciążył szpital kosztami w wysokości 497 zł.

Karolina Jurkowska – Fundacja Pro-Prawo do Życia