Reduta Niepokalanej dobiegła końca o godzinie 18:00. Uznaliśmy wówczas, widząc żenadę w parku Staszica, gdzie było kilkanaścioro nastolatków, około dwóch setek funkcjonariuszy Policji i brak organizatorów tego całego cyrku, że nasza rola w tym wszystkim dobiegła końca. Po raz pierwszy w Polsce to homoparada została rozwiązana, a nie wszystkie blokady na jej drodze. Jest to ewidentnie fantastyczny tryumf Niepokalanego Serca Maryi.

Dopatrujemy się tutaj dwojakiego symbolicznego podłoża. Pierwsze skojarzenie to obrona Jasnej Góry podczas Potopu szwedzkiego, gdzie ta gigantyczna, doskonale zorganizowana szwedzka inwazja zatrzymała się na jasnogórskich wałach, po czym się zaczęła cofać. Drugie skojarzenie to oczywiście wojna polsko-bolszewicka, gdzie niezwyciężona dotychczas Armia Czerwona, po poniesieniu pierwszej porażki na szańcach Stolicy, przystąpiła do odwrotu. Przegrywając ostatecznie całą wojnę.

Oba te wydarzenia były nierozerwalnie związane z Maryją. Może ktoś nam zarzucić pychę, ale naszym zdaniem, Reduta Niepokalanej zakończyła się tak wielkim sukcesem, bo została zorganizowana w imię naszej Królowej. Analogia do wojny polsko-bolszewickiej jest natomiast swoistym kierunkowskazem, pokazującym nam jak mamy działać w przyszłości. Sądzimy, że całe to genderowo-queerowe towarzystwo będzie przegrywało bitwę za bitwą, pod warunkiem, że blokady parad równości nie będą pustym „darciem ryja”, a będą ofiarowane Maryi i będą wydarzeniami religijnymi, gdzie modlitwa będzie sednem, a nie ładnym, wizerunkowym dodatkiem.

Wiemy, że wszystkie blokady na drodze dzisiejszej homoparady zostały rozwiązane. Wszystkie, oprócz naszej! Pierwsza blokada od samego początku planowana jako religijna, pierwsza blokada maryjna i pierwsza, która się oparła homodyktaturze. Nam więcej znaków nie trzeba. Wiemy kim jesteśmy jako naród i wiemy na czyją chwałę jako naród żyjemy. Bez Boga po prostu zginiemy.

Jeden z uczestników Reduty zwrócił uwagę na smutną rzecz. Podsumował mianowicie, że Reduta mimo reklamy na rozmaitych katolickich stronach i pismach, zgromadziła zaledwie około setki osób modlących się. Zadał ten człowiek pytanie retoryczne, brzmiące „czy Maryja rzeczywiście ma tak mało rycerzy?”. Słowa te pozostawiamy do przemyślenia.

Nasze zgromadzenie przebiegło bardzo spokojnie. Było ono w istocie rzeczy, złożone z dwóch płaszczyzn, oddzielonych ścianą z plakatami antydewiacyjnymi. Część czołowa skupiona była na homoparadzie która do nas nie doszła nawet na odległość 100 metrów. Druga natomiast, ta liczniejsza, była skupiona na modlitwie. Odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego i cały Różaniec. W międzyczasie śpiewaliśmy też religijne pieśni. W modlitwę, jak już wspomnieliśmy, było włączone około stu osób.

Po godzinie 14:00, gdy zakończyliśmy różaniec a homoparada była od godziny rozwiązana, ogłosiliśmy przerwę obiadową, gdyż przez najbliższe trzy godziny nic się nie działo. Zapowiedzieliśmy, że ponownie zbieramy się o 17:00 aby kontynuować zgromadzenie w obliczu planowanej na tą godzinę manifestacji w parku Staszica. Jednak w obliczu całkowitej klapy frekwencyjnej lewicowego wydarzenia, o 18:00 zakończyliśmy zgromadzenie uznając, że nasza rola już dobiegła końca. Na koniec, w pięcioosobowym gronie części organizatorów odmówiliśmy pod pomnikiem Niepokalanej na Błoniach Jasnogórskich Litanię Loretańską jako dziękczynienie za zwycięstwo.

Próba wtargnięcia i zadeptania przez lewaków najświętszego polskiego sanktuarium zakończyła się totalną porażką. Nie dość że marsz został rozwiązany, jego uczestnicy odprowadzeni przez kordon Policji na dworzec PKP i stamtąd, w asyście funkcjonariuszy, odesłani do domów, to jeszcze manifestacja w parku się nie odbyła.

Dziękujemy wszystkim za obecność i wspólną modlitwę. A także za modlitewne wsparcie od tych, którzy ciałem być z nami nie mogli. Dziękujemy także Obozowi Narodowo-Radykalnemu, który ochraniał Redutę i wyznaczył patrole swoich ludzi na terenie Klasztoru, aby lewacy nie próbowali niczego sprofanować pod przebraniem, oraz Młodzieży Wszechpolskiej za obstawienie całego miasta wydarzeniami blokującymi. Dziękujemy także funkcjonariuszom Policji i Straży Miejskiej za trzeźwą, profesjonalną i bezstronną postawę. Nieczęsto w ostatnich latach było tak, że Policja pozostawała bezstronna przy zgromadzeniach publicznych. Możemy z całą pewnością powiedzieć, że w Częstochowie formacja ta zasłużyła dziś na pełne uznanie.

Do zobaczenia na kolejnych szańcach wojny o normalność, bo pewnie jeszcze nie raz przyjdzie nam się spotkać. Mamy tylko nadzieję, że w maryjnej atmosferze.

Rafał Gawenda – Fundacja Pro-Prawo do Życia; koordynator komórki Częstochowa