Działaczka aborcyjna zaprzeczając naukom medycznym, które podobno studiuje, stwierdziła że człowiek staje się człowiekiem „od kiedy ma świadomość i jest w stanie się wyrażać”. Na pytanie o osobę nieprzytomną, w śpiączce zareagowała z rozdrażnieniem, jasno informując że również takie osoby nie są ludźmi, zwłaszcza jeśli nie mają kontaktu z otoczeniem i nie są w stanie się wybudzić.

Na nasze pikiety często przychodzą aborcjoniści. Znamy ich z widzenia, gdyż są to wciąż te same osoby. Nie wiemy co powoduje, że wciąż chcą patrzeć na nasze plakaty, mimo że uważają je za coś złego (wyrzuty sumienia? Chęć zaprzeczania samemu sobie?), jednak stale próbują udowodnić nam, że nie powinniśmy pokazywać innym, czym jest aborcja.

Taką osobą jest między innymi Martyna Równiak, studentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek proaborcyjnego stowarzyszenia Medical Students for Choice i działaczka tzw. uniwersytetu zaangażowanego. Znana jest z działań, które ocierają się wręcz o łamanie prawa – podczas zbiórki podpisów na warszawskiej Patelni wyrwała telefon wolontariuszowi nagrywającemu interwencje policji. To na, razem z lekarką ze szpitala Orłowskiego, groziła nożem działaczowi, który przeszkodził jej w zerwaniu banerów antyaborcyjnych, pokazujących prawdę o zabijaniu nienarodzonych.

Wszystko staje się jasne, gdy posłuchamy, co pani Równiak miała do powiedzenia osobom, które przyszły na antyaborcyjną pikietę pod szpital Bielański. Najpierw, zaprzeczając naukom medycznym, które ponoć studiuje, stwierdziła że człowiek staje się człowiekiem „od kiedy ma świadomość i jest w stanie się wyrażać”. Na pytanie o osobę nieprzytomną, w śpiączce, aktywistka aborcyjna zareagowała z rozdrażnieniem, jasno informując że również takie osoby nie są ludźmi, zwłaszcza jeśli nie mają kontaktu z otoczeniem i nie są w stanie się wybudzić.

ZOBACZ: https://www.youtube.com/watch?v=7s6DCxrca_U

Kiedy zaś wolontariusz trzymający plakat odparł, że zadaniem lekarza jest ratowanie życia do końca, pani Martyna Równiak zaprzeczyła: nie, nie jest. Jakość życia jest ważniejsza od jej długości. Takie słowa niestety nie dziwią u kogoś, kto w stronę prolajferów rzuca tekstami: „Jak rozumiem, upośledzeni umysłowo chcą swych pobratymców bronić”.

Prawda jest taka, że jeśli zgadzamy się na aborcję eugeniczną, nic nie stoi na przeszkodzie, by pójść o krok dalej i stwierdzić, że również po narodzeniu człowiek może przestać być człowiekiem, jeśli straci sprawność. Mamy więc już teraz lekarzy, którzy uważają, że nie powinno się leczyć osób z niepełnosprawnością intelektualną lub osób po wypadku, jeśli zaistnieje prawdopodobieństwo, że ich jakość życia ulegnie pogorszeniu. Czy tacy lekarze różnią się w jakiś sposób od tych, którzy wykonują przymusowe aborcje w Chinach, w obawie przed osłabieniem jakości życia społeczeństwa?

Autor: Cecylia Szymanowska