Rewolucjoniści seksualni nie mogli ścierpieć wizerunków podważających dobrodziejstwa wolności seksualnej. Ponieważ sami nie mogli dać sobie rady z wstecznikami, uparcie pokazującymi skutki aborcji, postanowili zaprząc do pracy rewolucyjnej policję i sądy.

W grudniu 1917 r. przywódca bolszewików Włodzimierz Ilicz Lenin podpisał serię dekretów likwidujących w praktyce instytucję małżeństwa oraz znoszących dotychczasowe kary za utrzymywanie stosunków homoseksualnych i usuwanie ciąży. Tak zaczęła się w Rosji bolszewicka rewolucja seksualna, zmierzająca do rozbicia rodziny i zniszczenia starej, tzw. burżuazyjnej moralności.

Partia Razem, ugrupowanie marksistowskie, kontynuuje linię leninowską. Jednym z głównych postulatów partii Adriana Zandberga jest zastąpienie lekcji religii lekcjami masturbacji. Współcześni leninowcy nieugięcie walczą też o wolność aborcji dla wszystkich, którzy chcieliby dzieci w łonach matek zabijać. Rewolucyjnemu programowi partii przeszkadza pokazywanie zdjęć ofiar aborcji. Psują one obraz powszechnego szczęścia, które ma nastąpić po zwycięstwie rewolucji seksualnej.

Zandbergowcy przystąpili więc do bezkompromisowej walki z wstecznikami, którzy informują publiczność o skutkach aborcji. Początkowo seksualni rewolucjoniści próbowali ośmieszyć kampanię publicznego pokazywania zdjęć ofiar aborcji, pokazując utrzymane w podobnej stylistyce zdjęcia dżemu truskawkowego. Pomysł raczej się nie sprawdził, bo towarzysze zarzucili go i zaczęli przychodzić na pikiety Fundacji Pro – Prawo do życia, w koszulkach z literami układającymi się w napis BZDURY. Jednak i ten sposób okazał się nieskuteczny, a być może partia nie mogła go kontynuować z powodu braków kadrowych. Do ułożenia słowa bzdury potrzeba było przecież sześciu towarzyszy.

Rewolucjoniści seksualni nie mogli jednak ścierpieć wizerunków podważających dobrodziejstwa wolności seksualnej. Ponieważ sami nie mogli dać sobie rady z wstecznikami, uparcie pokazującymi skutki aborcji, postanowili zaprząc do pracy rewolucyjnej policję i sądy. Długo szukali w kodeksach paragrafów, których mogliby użyć przeciw aktywistom antyaborcyjnym. Nie znaleźli nic. Postanowili więc „zagrać na bezczelnego”. Ogłosili na www, że zdjęcia ofiar aborcji są nieprzyzwoite, a ich pokazywanie jest zgorszeniem. Wprawdzie rewolucjonista seksualny nie powinien nigdy poczuć się zgorszony, jednak, dla dobra sprawy, zandbergowcy postanowili objawiać wsteczne przesądy. Zaczęli nachodzić komisariaty twierdząc, że poczuli się zgorszeni nieprzyzwoitymi wizerunkami. Ponieważ za poprzedniego reżimu policja była szkolona przez feministki, znalazła się całkiem spora grupa policjantów, na których metoda „na bezczela” zadziałała, a w efekcie do sądów wpłynęło kilkadziesiąt wniosków o ukaranie obrońców dzieci poczętych.

W trybie zaocznym sądy kilkukrotnie podzieliły argumentację rewolucjonistów seksualnych, jednak te wyroki traciły moc po zgłoszeniu sprzeciwu przez obwinionych. W trybie zwykłym, sądy wysłuchując stron podczas rozpraw, w kilkudziesięciu przypadkach uniewinniły wolontariuszy Fundacji Pro – Prawo do życia lub umorzyły postępowanie przeciw nim. Zandbergowcy, nie znajdując lepszego sposobu, kontynuowali pisanie donosów. Czasami trafiali się sędziowie, którzy nie ukrywali swojej sympatii dla ideologii Partii Razem. Tak zdarzyło się w czerwcu 2018 roku w Opolu, gdzie sędzia Zdzisław Niklasiński postanowił ukarać sześciu wolontariuszy Fundacji Pro – Prawo do życia grzywnami po 2000 złotych każdy. Partia Razem wpadła w euforię i napełniła Internet (przy współpracy Gazety Wyborczej i innych mediów aborcyjnych) informacjami, że oto w Opolu dokonał się przełom i odtąd w całej Polsce pokazywanie zdjęć ofiar aborcji zostanie uznane za nieprzyzwoite.

Mimo, że następcy Lenina z jeszcze większą gorliwością pisali donosy, nie zaobserwowaliśmy przełomu w orzeczeniach sądowych. Przeciwnie, zdecydowana większość sędziów w uzasadnieniach stwierdza, że określenie „nieprzyzwoity”, zarówno w znaczeniu potocznym jak i prawnym, odnosi się do pokazywania lub omawiania czynności fizjologicznych lub seksualnych. 22 października 2018 krakowski Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok uniewinniający Adama Kulpińskiego od zarzutów stawianych przez Partię Razem. W uzasadnieniu sąd powołał się na konstytucyjną wolność głoszenia poglądów. 29 listopada 2018 Sąd Rejonowy w Warszawie umorzył postępowanie przeciw Mariuszowi Dzierżawskiemu, nie dopatrując się w jego działaniach znamion czynu zabronionego. 3 grudnia 2018 Sąd Rejonowy w Krośnie uniewinnił Bawera Aondo Akaa od zarzutów stawianych przez Partię Razem. W uzasadnieniu sąd również powołał się na konstytucyjną wolność głoszenia poglądów, a także zwrócił uwagę na różnicę między obrazami drastycznymi, używanymi w kampaniach prowadzonych przez instytucje publiczne, a nieprzyzwoitymi. 6 grudnia 2018 Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił skargę leninowców, na umorzenie postępowania przeciw Dianie Dobrzańskiej, zwracając uwagę, że policja w ogóle nie powinna kierować takich postępowań do sądu, gdyż intencją pro-liferów nie jest sianie zgorszenia, a wyrażanie poglądów.

Widać, że donosy neo-leninowców owocują serią klęsk. Towarzysze Adriana Zandberga nie rezygnują jednak z ich składania, bo nie mają lepszego sposobu na powstrzymanie prawdy o aborcji. Ich wielką nadzieją pozostaje rozstrzygnięcie w sprawie opolskiej. 6 grudnia 2018, odbyła się rozprawa apelacyjna przed Sądem Okręgowym w Opolu. Obrońca działaczy pro-life, mecenas Pankiewicz, w swoim wystąpieniu powtórzył argumenty wielokrotnie przywoływane przez sądy uniewinniające obrońców życia, a także podkreślił wagę nadużycia, jakim jest uznawanie za nieprzyzwoite zdjęć ofiar aborcji. Prokurator przychylił się do stanowiska obrony. Tezy o nieprzyzwoitości zdjęć ofiar aborcji bronili tylko oskarżyciele posiłkowi, którzy argumentowali, że przesłanką przesądzającą o nieprzyzwoitości plakatów antyaborcyjnych było miejsce, w którym były eksponowane, by za chwilę stwierdzić, że prezentacja ich w zupełnie innym miejscu była jeszcze gorsza. Istotną częścią ich wystąpienia były inwektywy pod adresem obrońcy i prokuratora. Zobaczymy, czy przekonają one sąd.

Ogłoszenie wyroku odbędzie się 10 grudnia w Sądzie Okręgowym Opolu. Ten sam sąd podtrzymał dwa tygodnie wcześniej umorzenie postępowania w identycznej sprawie przeciwko Adamowi Brawacie, koordynatorowi Regionu Zachód, Fundacji Pro – Prawo do życia. To dobry znak.

Źródło: https://historia.org.pl/2015/07/08/bolszewicka-rewolucja-seksualna/