W sobotę w Opolu, odbył się pierwszy marsz pederastów. Akcja była finansowana m.in z publicznych pieniędzy Miasta Opole. Nie skończyło się tylko na przekazaniu pieniędzy organizatorom marszu, urzędnicy bowiem aktywnie hamowali akcje mające wyrażać sprzeciw wobec tego wydarzenia.

Najpierw wydali zakazy na zgromadzenia zgłoszone w trybie zwykłym. Zarzucali, że sparaliżują one miasto. Ciekawe, że przy Marszu Równości nie doszukano się takiej możliwości. Wówczas zgromadzenia zostały zgłoszone w trybie uproszczonym. Mimo prawidłowo wypełnionego wniosku i braku zakazu, nie pokazała się informacja o zgromadzeniach na BiP Miasta Opole. Po rozłożeniu transparentów zostaliśmy zaatakowani przez urzędników i policjantów, aby przenieść nasze zgromadzenie 100 m od marszu dewiantów, „bo nie zastało zarejestrowane”. Nie ugięliśmy się i wówczas policja odcięła nas od marszu samochodami i uzbrojonymi policjantami. Tym samym zasłaniając nasze transparenty.

Na wiecu homolobby były głoszone m.in. hasła o seksedukacji, polegające na uczeniu 4-letnich dzieci masturbacji, 6-letnich instruowania, jak założyć prezerwatywę, a 9-letnim – pokazywaniu, na czym polega homoseksualny stosunek płciowy. Wiele wysiłku urzędników, policji i prezydenta Miasta Opola, Arkadiusza Wiśniewskiego, zostało włożonego w to, aby zboczeńcy mogli w przyszłości zrealizować te cele.

Adam Brawata – koordynator regionalny w Fundacji Pro-Prawo do Życia