Dzieci z podejrzeniem o niepełnosprawność nadal są zabijane. By przypomnieć obywatelom o tym fakcie postanowiliśmy zorganizować pikietę antyaborcyjną w naszym mieście. Odbyła się ona 28 lipca w Białymstoku. Rozstawiliśmy się przy jednej z głównych ulic miasta, w samym jego centrum.

Nasze dwa banery ukazujące zdjęcia abortowanych dzieci i relacja o zabijaniu nienarodzonych, jaką odtworzyliśmy z nagrania przez megafon, wzbudziły spore zainteresowanie wśród przechodniów i kierowców. Niektórzy z nich wyrażali poparcie dla naszej akcji, ale nie wszyscy. Pewien młody mężczyzna zarzucił nam, że: „bronimy ludzi, na których państwo musi wykładać pieniądze, którzy je obciążają i nie są do niczego potrzebni innym”. Próbowaliśmy mu wytłumaczyć, że taki człowiek może wnieść o wiele więcej do społeczeństwa niż tylko kwestie ekonomiczne i że podobnie jak on ma prawo żyć. Inne osoby wyrażały swoją dezaprobatę dla  treści zdjęć znajdujących się na banerach.

Mogliśmy także przekonać się, jak wygląda prowokacja w wydaniu telewizji TVN24, która próbowała zdobyć od nas komentarz, po tym jak pewna kobieta podeszła do nas wzburzona, wykrzykując, że: ”deprawujemy dzieci!”( jako, że niedaleko miejsca pikiety bawili się najmłodsi). Zwróciliśmy jej uwagę na wiek dzieci, które były dość małe, by zrozumieć treść znajdującą się na banerach. Poza tym nie zwracały nawet na nie uwagi, bo były bardzo zaaferowane zabawą. Niestety, pani ciągle krzyczała i szybko od nas odeszła. Za chwilę natomiast pojawiła się wspomniana ekipa z TVN24. Cała ta sytuacja wydała nam się dość podejrzana i podziękowaliśmy im za zainteresowanie.

Prawda o aborcji ciągle jest mało znana i zakłamywana przez media. Pokazują to rozmowy, jakie prowadzimy podczas pikiet. Postanowiliśmy powtórzyć pikietę za kilka tygodni w równie ruchliwym miejscu Białegostoku.

Sylwia Sokólska – Fundacja Pro-Prawo do Życia; komórka Białystok