Gdańsk nie ma szczęścia do rządzących miastem. Sam prezydent Adamowicz z Platformy Obywatelskiej bardzo usilnie popiera zarówno środowiska pseudorównościowe, jak i próby seksualizacji dzieci, wprowadzane tylnymi drzwiami, choćby za pomocą modelu równościowego, przeciwko któremu nie tak dawno protestowali gdańszczanie. 

Wszelkie inicjatywy sprzeciwiające się takiemu stanowi rzeczy są torpedowane przez Urząd Miasta, który próbował zablokować choćby kontrmanifestację „Stop Pedofilii”. Dziś natomiast okazuje się, że bezprawnie próbuje się takie zajęcia pseudorównościowe organizować, jak miało to miejsce choćby w Szkole Podstawowej nr 24. Jak informuje natomiast poseł Magdalena Błeńska, wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk rozesłał do wszystkich szkół w Gdańsku list, namawiający do przeprowadzania „zajęć antydyskryminacyjnych” przez zewnętrzną fundację bez zgody rodziców oraz twierdzący, że fundacja posiada uprawnienia do przeprowadzania zajęć w ramach podstawy programowej.

Poseł sprawdziła tę informację. Okazało się, że Piotr Kowalczuk, delikatnie mówiąc, minął się z prawdą. Pomorska Kurator Oświaty stwierdziła, że twierdzenia wiceprezydenta są kłamliwe, a fundacja nie ma uprawnień do realizowania podstawy programowej. Obiecała również, że kuratorium będzie reagowało na każde zgłoszenie rodziców o przeprowadzaniu tych zajęć bez ich zgody. Warto tu przypomnieć, że przeprowadzanie seksualizujących zajęć bez zgody rodziców narusza konstytucyjne prawa rodzica!

W odpowiedzi na list wiceprezydenta, stowarzyszenia Koalicja dla Gdańska i Odpowiedzialny Gdańsk wysłały również swoje listy ze stanowiskiem Pomorskiego Kuratorium Oświaty do wszystkich szkół i przedszkoli w Gdańsku, informując że takie zajęcia wymagają zgody rodzica. Warto tu również przypomnieć, że prezydent Adamowicz ponownie staje w tym roku do walki o fotel prezydenta miasta. Czy rodzice będą pamiętać, kto jest odpowiedzialny za próby seksualizacji ich dzieci?