Przez lata byliśmy karmieni frazesem „Nie jesteśmy za aborcją! Chcielibyśmy, aby nie była ona w ogóle wykonywana i żeby kobiety nie musiały z niej korzystać, ale bywają różne sytuacje”. Ten kto wiedział, jakie pieniądze idą za biznesem aborcyjnym, wiedział również że to kłamstwo i wręcz chodzi o zwiększenie ilości zabójstw wykonywanych na nienarodzonych.

Tymczasem, po haniebnej okładce Wysokich Obcasów, na której kobiety związane z „polskim” przemysłem aborcyjnym twierdziły że aborcja jest ok, dziś krytykują one na fanpage’u „Kobiety w sieci – aborcja po polsku” wybór. Warto tu nadmienić, że ten fanpage służy do reklamowania forum „Masz wybór”, gdzie kobiety uzyskują informacje, jak zabić nienarodzone dziecko i opisują swoją aborcję. To stąd pochodzą mrożące krew w żyłach historie o zbyt dużym do spłukania płodzie, który „jednak zmieścił się w kibelku” oraz innym, pochowanym w ogrodzie i o nieznikających wyrzutach sumienia.

„Bycie proaborcyjnym oznacza, że namawiamy każdą kobietę do aborcji, że wspieramy to, lubimy” – zwraca uwagę na różnicę między byciem pro-choice a pro-aborcyjnym mężczyzna, z obawą że zostanie posądzony o fundamentalizm. „Naszym zdaniem bycie proaborcyjnym mija się z nawoływaniem do aborcji. To tak jakby być prawicowym i namawiać każdego na zmianę poglądów. Bycie pro-choice to już za mało” – odpowiadają mężczyźnie aborcjonistki, mimo że mężczyzna przytomnie wskazuje na ich nazwę „Masz wybór”.

Kobiety w sieci mają oczywiście rację. Od początku nie było mowy o żadnym wyborze. Wszelkie środowiska proaborcyjne na całym świecie od początku starały się, by można było zabijać jak najwięcej dzieci, nie zajmując się ochroną matek ani kobietami do aborcji przymuszanymi. Mało tego, starają się one przesuwać granicę jak najdalej, by móc mordować coraz starsze dzieci, jak ma to miejsce choćby w Nowym Yorku. „Pro-choice” od początku było jednym wielkim kłamstwem i przystankiem przed próbą przesunięcia kolejnej granicy.