Promotorzy zboczeń seksualnych przystąpili do ofensywy. W minionych tygodniach odbyły się parady dewiantów w Gdańsku, Warszawie i Rzeszowie. Na początku lipca grupy ekshibicjonistów seksualnych najechały Opole i Częstochowę. Bez pomocy z zagranicy i udziału zawodowych opozycjonistów, promotorzy zboczeń są w stanie wystawić kilkuset manifestantów, ściąganych z całej Polski.

Tak też było w niedzielę, 8 lipca w Częstochowie. Wspierany przez władze miasta pochód deprawatorów zgromadził od 300 do 500 osób. Ich celem było dotarcie na Jasną Górę i okazanie w ten sposób pogardy katolikom i ich świętościom. Dewianci posługiwali się na plakatach symboliką satanistyczną i wznosili bluźniercze hasła.

Zamierzenia te spotkały się z kontrakcją ze strony rozmaitych środowisk. Kilkudziesięcioosobową pikietę zorganizowała Fundacja Pro – Prawo do życia. Na banerach wielkiego formatu demaskowaliśmy plany homolobby – molestowanie seksualne dzieci w szkołach na skalę masową. Teksty odtwarzane przez megafon informowały, że czyny pedofilskie zdarzają się wśród homoseksualistów 20 razy częściej niż przeciętnie, a ekstremiści homoseksualni jawnie nawołują do legalizacji pedofilii. Wśród homoseksualistów szerzą się choroby, szczególnie weneryczne, umierają średnio 20 lat wcześniej niż ludzie nie praktykujący zboczeń.

Nasza pikieta blokowała przejście deprawatorów do klasztoru. Policja nie dopuściła do bezpośredniego starcia dewiantów z obrońcami Jasnej Góry i dzięki temu obeszło się bez zamieszek. Pochód został zatrzymany ponad kilometr przed Jasną Górą, a deprawatorzy musieli się zadowolić okrzykami przed pustą tego dnia kurią.

Mariusz Dzierżawski