Jestem drugim dzieckiem moich rodziców. Moja starsza siostra to „wpadka”, ja pewnie też, ponieważ mój tata chciał, aby mama usunęła ciążę. Na szczęście, z Bogu tylko wiadomych powodów, nie doszło do usunięcia ciąży. Gdybym była trzecia, nie byłoby mnie dzisiaj. Mama dokonała aborcji. Żałowała tego do końca życia, bardzo cierpiała przed śmiercią (zmarła na białaczkę), ale nigdy się nie skarżyła. Wierzę, że Pan dał jej łaskę zbawienia.

W czasie choroby mojej mamy mój ojciec prawie się zapił. Rodzice dawno byli po rozwodzie, mieszkałyśmy z siostrą z mamą. Od wczesnego dzieciństwa pamiętam ojca wiecznie pijanego.Trafił do szpitala w bardzo opłakanym stanie. Nie będę pisać o szczegółach. Wspomnę tylko, że w jego domu była melina, a on już robił pod siebie. Mój mąż, który jest dobrym człowiekiem, nie robił problemu.

I to już prawie 10 lat, kiedy opiekuję się ojcem, a on mieszka z nami. Mimo przebaczenia boli fakt, że chciał mojej śmierci. Mało tego, jest niezwykle niewdzięczną osobą do opieki, lecz traktuję to jako powód do ćwiczenia pokory w sobie. Wierzę też, że pomogło tutaj podpisanie w jego intencji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, w której jestem od 1992 roku.

Joanna