W niedzielne popołudnie 10 marca br. Kraków był świadkiem dwóch manifestacji – proaborcyjnej Manify oraz akcji pikietowej zorganizowanej przez Fundację Pro-prawo do życia.

Już na wstępie organizatorzy ze sceny powitali nas słowami „Witamy dżemy! Dżemu ze sklepu nie kupować, samemu robić!”, co miało być odniesieniem do lewicowej akcji, mającej na celu ośmieszenie naszych banerów. Na banerach z dżemem widnieją jego czerwone zdjęcia, co wprost kpi ze zdjęć zabitych w wyniku aborcji dzieci, które my wykorzystujemy. Jak można było porównać tak okrutnie potraktowane dzieci do dżemu?… Tego niestety nie jesteśmy w stanie zrozumieć.

Manifa szła przez Aleję Mickiewicza, ulice Karmelicką i Szewską na Rynek. Na całej trasie zaplanowaliśmy aż 6 pikiet, aby cały czas towarzyszyć manifestantom i przypominać, że każdy człowiek ma prawo do życia. Uczestnicy proaborcyjnego marszu pokazywali w naszą stronę wulgarne gesty, gwizdali i krzyczeli. W ten sposób reagowali na zdjęcia ofiar procederu, który według nich powinien być legalny bez żadnych ograniczeń.

Pod koniec Manify podeszło do nas kilka osób i chwilę dyskutowaliśmy z pewną młodą kobietą. Przyznała ona otwarcie, że wolałaby, aby jej matka dokonała na niej aborcji i że w swoim życiu jest nieszczęśliwa. To niestety pokazuje, jak głęboko zakorzenione są zranienia i traumy ludzi oraz jak mocno wpływają na ich działania. Podczas Manify mieliśmy świadomość, że walczymy o każdego człowieka, również o tych, którzy teraz działają jako feministyczni aktywiści. Każdy może się zmienić, warto też szukać profesjonalnej pomocy, jeśli trudności są nie do uniesienia. Nie wolno jednak w myśl swoich błędnych przekonań i doznanych krzywd dalej krzywdzić innych. Będziemy wciąż upominać się o prawo do życia dla nienarodzonych dzieci, dopóki aborcja nie zostanie całkowicie zakazana.

Dołącz do nas w Krakowie!

Anna Trutowska

Koordynator komórki Kraków