Gazeta Wyborcza opublikowała wywiad z Dawidem Chalimoniukiem, który fotografuje zwierzęta jadące na rzeź. Wywiad zaczyna się dialogiem: „Masakra. Trudno na te zdjęcia patrzeć. „”– Masakra to są te transporty, a nie moje zdjęcia. Zdjęcia przedstawiają tylko rzeczywistość. Rzeczywistość, której większość z nas woli nie widzieć, bo tak jest wygodniej.”

Gazeta chętnie przejmuje retorykę pana Dawida. Pyta o szczegóły operacji, reakcje pozostałych ludzi na transport zwierząt oraz pracę reportera. Na stronie można nawet znaleźć krwawe fotografie zwierząt, które odniosły rany podczas transportu.

Czego brakuje w wywiadzie Wyborczej? Brakuje powątpiewania w prawdziwość zdjęć, brakuje zamazywania ich sedna, brakuje nazywania osób, które walczą o czyjeś prawa, fanatykami. Brakuje tego wszystkiego, co ta sama gazeta pisze o wystawach, bilbordach i pikietach antyaborcyjnych.

Można się spodziewać, że za chwilę Gazeta Wyborcza po raz kolejny opublikuje informację o jednym z bilbordów lub pikiecie organizowanej przez Fundację Pro – Prawo do życia. Bilbord oczywiście zostanie zapikselowany – po co ktoś z czytelników miałby się przejąć losem nienarodzonego, skoro może się przejąć odłamanym rogiem krowy? Prawdziwość zdjęcia zostanie tradycyjnie podważona, mimo że na stronie abortionno.com znajduje się potwierdzenie jego autentyczności.

Wiernym czytelnikom Gazety Wyborczej pozostanie wrażenie, które opisał jeden z ochroniarzy szarpiących naszych wolontariuszy pod Galerią Bałtycką w Gdańsku: porządni ludzie walczą o prawa zwierząt. O prawa dzieci już nie.

 

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia