W środę po południu rodzice dzieci uczęszczających do Szkoły Podstawowej nr 24 w Gdańsku dostali maila o planowanych na następny dzień zajęciach. Miały one mieć tematykę antydyskryminacyjną, a poza ogólnym zarysem, rodzice nie dowiedzieli się zbyt wiele.

Największe poruszenie spowodował jednak cel ogólny, jakim miało być: „kształtowanie postaw szacunku i zrozumienia dla drugiego człowieka bez względu na rasę, płeć, religię, przekonania, pochodzenie etniczne, wiek, niepełnosprawność, orientację seksualną”. Cel ten wzbudził niepokój rodziców, którzy nie zgodzili się na przeprowadzenie przez edukatorów z zewnątrz zajęć, w których do worka wkłada się tak wiele czynników, a także ich zrównywanie, co z kolei budzi podejrzenie seksualizującej indoktrynacji.

Sprawą zajęło się stowarzyszenie Odpowiedzialny Gdańsk. Obawę wywołuje wiele czynników – przede wszystkim niedoinformowanie rodziców. Nie podesłano szczegółowego planu zajęć, a rodzic ma prawo z takim planem się zapoznać i wyrazić zgodę lub jej nie wyrazić. Brakowało również scenariusza. Po drugie, rodzice o planowanych zajęciach dowiedzieli się późno. Czyżby celowo?

Zajęć, dzięki wniesieniu sprzeciwu przez rodziców, nie przeprowadzono. Cała sytuacja jest natomiast ostrzeżeniem dla innych: środowiska związane z seksedukacją będą próbować wchodzić do szkół nawet po cichu, tylnymi drzwiami. Dlatego rodzice muszą być wyczuleni na to, co proponuje się w szkole ich dziecku oraz domagać się informacji na temat dodatkowych zajęć, szczególnie dotyczących tak newralgicznych czynników, jak dyskryminacja czy seksualność człowieka.

Źródło: https://gdansk.gosc.pl/doc/5009394.Przerwane-zajecia-z-rownosci

Karolina Jurkowska – Fundacja Pro-Prawo do Życia