Sądy po raz kolejny uniewinniły obrońców życia! Mimo że działacze neokomunistycznej partii Razem i organizacji aborcyjnych w dalszym ciągu oskarżają członków fundacji o powodowanie plakatami antyaborcyjnymi zgorszenia w miejscu publicznym (chociaż sama aborcja już im nie przeszkadza), to sądy dalej stoją po stronie prawdy.

Tym razem uniewinniające wyroki zapadły w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie i Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Co ciekawe, pierwsza sprawa dotyczyła kontrmanifestacji do tzw. czarnego marszu. Pro-liferów reprezentują prawnicy z Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Sądy w ostatnim czasie kilkadziesiąt razy potwierdziły, że nasze bilbordy i wystawy są legalne – mówi Adam Kulpiński, koordynator procesowy fundacji Pro-Prawo do Życia. – Do tej pory zapadło zaledwie kilka innych wyroków, jednak w większości nieprawomocnych – dodaje.

Dlaczego zatem aborcjoniści w dalszym ciągu skarżą obrońców życia do sądu? Chodzi o zwykłe uprzykrzanie życia pro-liferom, aby tracili czas na udział w rozprawach. Akcję zgłaszania banerów antyaborcyjnych rozpoczęła dotowana za państwowe pieniądze partia Razem. Jednak przed sądami przedstawiają się oni kłamliwie jako przypadkowi obywatele, którzy są oburzeni zdjęciami ofiar aborcji. Fundacja Pro-Prawo do Życia podziela ich oburzenie, ale w przeciwieństwie do nich chcielibyśmy zatrzymać to barbarzyństwo, a nie je legalizować.

Strategię aborcjonistów doskonale widać na przykładzie niepełnosprawnego działacza fundacji Pro-Prawo do Życia dr Bawera Aono-Akaa. W ostatnim czasie kilkanaście razy musiał pojawiać się w sądach w różnych miastach. A obecnie toczy się przeciwko niemu 7 spraw. Więcej o tym można przeczytać w tym tekście.

Jak widać, plakaty antyaborcyjne niesamowicie frustrują zwolenników mordowania nienarodzonych dzieci. Dzieje się tak właśnie dlatego, że są skuteczne. Kto wie, może kiedyś zmienią nawet ich poglądy na temat zabijania dzieci w łonach matek.

Autor: Jan Both