Przez Polskę przelała się fala gejowskich marszów. Odbyły się one w kilkunastu miastach Polski. Można sobie zadać pytanie, skąd się biorą uczestnicy tych wydarzeń?

1. Transport organizacji LGBT miedzy miastami

Członków organizacji Stonewall z Poznania mogliśmy zobaczyć m.in. na paradach w Opolu, Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach, Toruniu i Zielonej Górze. Instytut Równości z Zielonej Góry wybrał się m.in. do Wrocławia, Torunia, Poznania. Charakterystyczny mężczyzna ubrany w różową sukienkę w długich białych włosach, był widziany w Opolu, Poznaniu i Zielonej Górze. Informacje o przewozie ludzi do maszerowania nie ukrywa również zielonogórska Gazeta Wyborcza: „byli ludzie z Poznania, Gorzowa, Szczecina, Kielc, Warszawy.”

2. Przywóz demonstrantów z zagranicy

Przed rozpoczęciem homoparady we Wrocławiu zrobiliśmy zdjęcia stojącym na parkingu autokarom o niemieckich numerach rejestracyjnych. Widziane były też mniejsze busy osobowe z niemieckimi tablicami.

3. Promocja w szkołach

Przed homoparadą w Zielonej Górze dostaliśmy doniesienie o plakatach narysowanych kredkami w jednej ze szkół zawodowych w Zielonej Górze. Indoktrynację potwierdził działacz LGBT ze sceny, krzycząc podczas marszu: „kochani, jest z nami mnóstwo dzieciaków ze szkół”. Młodzież chętnie przyjdzie na zabawę z głośną i taneczną muzyką.

4. Gejowskie imprezy po homoparadzie

Aby zachęcić młodzież do przybycia, organizowane są imprezy w nocnych klubach. Na nich są realizowane marszowe postulaty: „każdy może współżyć z każdym”. Niejeden nastolatek, zachęcany w szkole do uczestnictwa, może potem zostać wykorzystany przez starszego i bardziej doświadczonego działacza. Zwiększa się prawdopodobieństwo, że i on takim zostanie.

5. Instytucje publiczne

Prezydenci Poznania i Zielonej Góry oficjalnie wsparli homoparady. Na słupach wywieszono propagandowe flagi, tym samym oswajając ludzi z wydarzeniem. Autorytet władzy może sprawić, że niezorientowane jednostki zostaną zachęcone do przyjścia na paradę.

Z przytoczonych argumentów widać, że organizowanie transportu z innych miast Polski oraz z zagranicy, popowa muzyka, promowanie rozwiązłości, imprezy pomarszowe oraz autorytet instytucji państwowych zwabiają pogubionych ludzi do uczestnictwa w marszach „równości”. Organizowane w ten sposób w wielu miejscowościach parady sprawiają wrażenie, jakby ludzie w każdym mieście chcieli realizacji postulatów LGBT. Przy bliższym przypatrzeniu się widzimy, że nie ma nic bardziej błędnego.

Adam Brawata – koordynator regionalny w Fundacji Pro-Prawo do Życia