Irlandzki premier Leo Varadkar, który otwarcie przyznaje się do swojego homoseksualizmu (ruchy LGBT od lat nawołują do uchwalania praw do zabijania dzieci) nalega, by po uchwaleniu prawa zezwalającego na aborcję zabronić lekarzom stosowania klauzuli sumienia. Przewiduje on wprawdzie, że konkretny lekarz będzie mógł odmówić zabicia dziecka własnoręcznie, jednakże w takiej sytuacji będzie zmuszony wskazać kogoś, kto to dziecko zabije. Każdy lekarz ma więc mieć na sumieniu zabicie niewinnego człowieka, jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio.

Irlandzcy ginekolodzy i położnicy mogli do tej pory w spokoju zajmować się swoimi pacjentami – kobietami i dziećmi. Już niedługo, po uchwaleniu ustawy aborcyjnej staną się kolejną (po nienarodzonych dzieciach) grupą, która siłą ma być zaprzęgnięta do biznesu śmierci. W imię czego premierowi tego kraju tak bardzo zależy na tym, by uwikłać w proceder zabijania tylu ludzi?

W Polsce już blisko 80 lat zabija się dzieci „legalnie”. Na przestrzeni tych lat życie straciły miliony najmłodszych Polaków, a tysiące czy dziesiątki tysięcy lekarzy mają ich na sumieniu. Z powodu syndromu poaborcyjnego cierpią więc lub cierpiały miliony matek, ale także ojców, rodzeństwa, często również dziadków czy wnuków.

Żaden kraj nie powinien skazywać na takie zło i cierpienia swoich obywateli. Czy polscy politycy odważą się wreszcie przerwać tę spiralę śmierci?

Źródło: https://www.lifesitenews.com/news/medical-professional-revolt-anticipated-as-ireland-prepares-to-force-aborti

Aleksandra Musiał – Fundacja Pro-Prawo do Życia