Jacek Karnowski nie wyraził zgody na zgromadzenie w Sopocie! – taką informację otrzymał nasz koordynator, najpierw od urzędu miasta Sopot, a następnie od samego Karnowskiego. Zapewne spowodowałoby to, zgodnie z intencją autora, smutek i rezygnację, gdyby nie jeden drobny szczegół: nikt Jacka Karnowskiego o zgodę nie pytał. Organizowanie zgromadzeń jest konstytucyjnym prawem i zgoda prezydenta lub jej brak, są nam obojętne.

Pierwsze sygnały, iż Karnowski chce nam dokuczać, pojawiły się tydzień temu, gdy na portalu internetowym onet.pl pojawił się artykuł informujący, że jedna z radnych z jego ugrupowania poskarży się na nas prokuratorowi, bo aborcja jest ok, a banery straszliwe. Nasze ostatnie spotkanie z Karnowskim miało miejsce rok temu, gdy usiłował rozwiązać nasze zgromadzenie, ponieważ przeszkadzało w pikniku aktywistów LGBT, mającym na celu deprawację dzieci. Deprawacja prezydentowi nie przeszkadza. Prawda o aborcji już tak.

Sytuacja w Sopocie jest o tyle niesmaczna, że oto „obrońca demokracji” występujący u boku KOD-u, po raz kolejny próbuje ograniczać konstytucyjną wolność zgromadzeń i mimo iż aktywnie „bronił sądów”, to przerosło go przeczytanie ośmiostronicowej ustawy, z której dowiedziałby się, że jego zgoda jest nam tak samo potrzebna, jak zgoda Dalajlamy.

Na tym zamierzałem zakończyć, ale właśnie otrzymałem kolejny mail od Urzędu Miasta w Sopocie. Sens maila jest taki, że zawiadomienie o zgromadzeniu należy wysłać na dwa dni przed zgromadzeniem, a ja wysłałem go dwa dni przed zgromadzeniem, więc zrobiłem to za późno. Sopockim urzędnikom już dziękujemy, bolejąc nad ich lekceważeniem dla polskiego prawa. Wszystkich czytających zapraszamy na pikietę w niedzielę 15 lipca o 15:00 na Plac Przyjaciół Sopotu.

Maciej Wiewiórka – Koordynator regionu Północ Fundacji Pro-Prawo do życia