Dr Bawer Aondo-Akaa, działacz fundacji Pro-Prawo do Życia i Prawicy Rzeczpospolitej mówi nam, kto jego zdaniem jest w Polsce rzeczywiście dyskryminowany i jaką rolę spełnia w tym prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Prezydent Trzaskowski stwierdził w wywiadzie radiowym, że rodzina nie jest zagrożona w przeciwieństwie do mniejszości, m.in. osób niepełnosprawnych, innego koloru skóry, itd. Jak się Pan do tego odniesie?

Według mnie cała wypowiedź prezydenta Warszawy była dziwna i absurdalna. Oczywiście próbował w ten sposób wytłumaczyć swoją nieobecność na szlachetnym marszu dla życia i objęcie patronatem tak zwanej parady równości. Nazywając konserwatystów związanych z marszem dla życia prawicowymi hipokrytami z pewnością popełnił logiczny błąd.

Z tego powodu zadaję prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu pytanie, dlaczego nie widzi hipokryzji we własnym otoczeniu i środowisku, którego broni. Podczas tak zwanych marszów równości obserwujemy jawne obrażanie ludzi wierzących, zorganizowano parodię Mszy Świętej. Uważam takie postawienie sprawy przez prezydenta za zachowanie nieuczciwe, które nie powinno mieć miejsca. Panie Prezydencie, czy to nie jest hipokryzja?

Czyli uważa Pan, że dyskryminacja mniejszości nie jest w Polsce problemem?

Osobiście nie dostrzegam w Polsce problemu rasizmu. Oczywiście zdarzają się jednostkowe przypadki, jak wszędzie, ale jest to absolutny margines. Podczas całego mojego życia mogę policzyć na palcach obu rąk przypadki, w których spotkałem się z agresją słowną z tego powodu. Jednak główną tego przyczyną był moim zdaniem alkohol. W tym kontekście mówienie, że cały naród, 40 milionów osób jest rasistami, byłoby śmieszne. W rzeczywistości o wiele częściej spotykałem się z dyskryminacją z innego powodu. Dotyczyła ona mojej wiary w Jezusa Chrystusa i przynależności do świętego Kościoła Katolickiego i przywiązania do tradycyjnych wartości. Widzę to również na poziomie społeczeństwa, chociażby w zmasowanych atakach na brązową medalistkę olimpijską, panią Zofię Klepacką.

W atak na tradycyjną rodzinę wpisuje się np. wypowiedź wiceprezydenta Rabieja, homoseksualisty, który przez przypadek powiedział nieco za dużo i stwierdził, że zmiany należy wprowadzać stopniowo: najpierw związki partnerskie, potem tzw. małżeństwa homoseksualne, a na końcu adopcję dzieci przez homoseksualistów. Co więcej, tradycyjna rodzina jest także mocno atakowana przez kartę LGBT+, którą notabene podpisał właśnie prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Poprzez kartę do szkół ma być wprowadzana pro-pedofilska edukacja seksualna, Gdyby osoba nie będąca seksedukatorem mówiła i pokazywała dzieciom podobne treści, to z pewnością mogłaby trafić do więzienia za pedofilię. Trzeba to głośno powiedzieć, że to właśnie homolobby dyskryminuje ludzi o innych poglądach.

Jednak w całej Europie przedstawia się problem dokładnie tak jak prezydent Trzaskowski, a mniejszości seksualne pokazywane są jako ofiary.

Jest to fałszywe przedstawienie rzeczywistości.Obecny stan został przez środowiska LGBT agresywnie wywalczony. Udało się wymusić akceptację ideologii sprzecznej z naturą. Dotyczy to akceptacji zaburzeń – dewiacji seksualnych oraz związanych z płcią. Zdrowy człowiek rodzi się jedynie mężczyzną lub kobietą.

Te same agresywne zachowania obserwujemy w Polsce. Środowiska konserwatywne obrzucane są wulgaryzmami, obraża się osoby wierzące, widać także brak kultury wypowiedzi w mediach. Prowadzi to do aktów przemocy, niedawno ugodzono nożem księdza we Wrocławiu.

Lewica powtarza takie terminy jak „tolerancja” lub „mowa nienawiści”…

Udowadniają swoim postępowaniem, że jest to jedynie słowo wytrych, pałka, którą można uderzać w konserwatystów. Doskonale było to widać podczas posiedzenia rady miasta Krakowa podczas debaty nad uchwałą w sprawie odwołania małopolskiej kurator oświaty, pani Barbary Nowak. Wówczas to słowo nie schodziło z ust osobom o poglądach lewicowych. Kiedy agresja podczas marszów równości dotyczyła tradycyjnej rodziny, nie było ich słychać. Pytam się, gdzie wówczas byli ludzie, którzy najgłośniej krzyczeli o mowie nienawiści.

Rozmawiał Jan Both