Dość częstym, choć irracjonalnym kłamstwem, którym aborcjoniści próbują przestraszyć ludzi przy okazji prób złagodzenia ustawy antyaborcyjnej na rzecz osób niepełnosprawnych, jest rzekomy przymus noszenia w sobie martwego dziecka do momentu naturalnego porodu.

Problem osób, które rzeczywiście w to wierzą, polega na niezrozumieniu różnicy między naturalną śmiercią człowieka, a jego zabiciem.

Wyjaśniamy: Jeśli ktoś celowo przerywa życie nienarodzonego dziecka to jest to aborcja (zabicie człowieka), nawet jeśli podejrzewano u tego dziecka wadę letalną, która spowodowałaby jego śmierć zaraz po porodzie albo i wcześniej. Natomiast jeśli dziecko jest już nieżywe, pomoc w wydobyciu go z łona matki nie jest aborcją. Nie da się zabić kogoś, kto już i tak nie żyje. Noszenie w sobie martwego dziecka może wręcz stanowić niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia matki, dlatego nikt nie zwleka z zabiegiem tzw. indukcji poronienia martwego dziecka.

UWAGA: Nikt nie ma prawa zabijać człowieka, bo „i tak umrze”. Wszyscy umrzemy.

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia