Wszyscy pamiętamy agresję aborcjonistów w Polsce podczas czarnych marszy. Pod kolumną Zygmunta nasi wolontariusze zostali obrzuceni jedzeniem, butelkami, w internecie pojawiły się natomiast wpisy niektórych osób, że żałowali, iż pod ręką nie mieli kamieni. Na warszawskiej patelni aborcjoniści próbowali pobić prolajferów parasolkami, a następnie szarpali się z policją.

Tymczasem, w Argentynie również trwa batalia w temacie ochrony życia. Na szczęście udało się odrzucić projekt ustawy legalizujący mordowanie nienarodzonych do 14 tygodnia ciąży. Radość obrońców życia była ogromna, mnóstwo ludzi czekających na wieści o projekcie tańczyło na ulicach i płakało z radości.

Ta radość rozwścieczyła jednak zwolenników zabijania, którzy obrzucili świętujących prolajferów koktajlami Mołotowa, powodując zagrożenie zdrowia i życia, szczególnie w wielotysięcznym tłumie. Zaatakowali również policję, na tyle agresywnie, że trzeba było użyć gazu łzawiącego, szczególnie w przypadku osób, które podpalały barykady, odgradzając się i rzucając nimi w stronę policji.

Nie jest to nowość. Już w Polsce widać było, że ci którzy nie mają szacunku do życia nienarodzonych, nie mają go również dla narodzonych już ludzi. Skoro w niektórych krajach możliwa jest już aborcja postnatalna, dlaczego te grupy nie miałyby chcieć wymierzać sprawiedliwości, pozbawiając życia osoby, których poglądy są dla nich niepoprawne?

Źródło: https://www.pch24.pl/proaborcyjni-aktywisci-obrzucili-dzialaczy-pro-life-podpalonymi-butelkami-z-benzyna,62088,i.html

Karolina Jurkowska – Fundacja Pro-Prawo do Życia