Aborcja w Polsce jest dostępna w trzech przypadkach, a co roku wykonuje się w naszym kraju około 1000 takich „zabiegów”. Tak wynika z oficjalnych danych – okazuje się jednak, że ofiar jest więcej, a aborterzy znaleźli metodę, aby umożliwić eksterminację nienarodzonych dzieci „na życzenie”, tylnymi drzwiami. Na stronie na Facebooku „Kobiety w sieci – aborcja po polsku” można znaleźć między innymi taki wpis: „aborcja farmakologiczna jest legalna!”. Pod nim jedna z internautek dopytuje, czy to prawda. Odpowiedź administratorek szokuje:

„Oczywiście, że jest legalna. Za wykonanie na sobie aborcji farmakologicznej, nic kobiecie nie grozi.”, później dopowiadają jeszcze: „ kto mówi, że masz zamawiać (środki poronne) w Polsce. Od czego mamy organizację Women Help Women.”

W Polsce za zabicie nienarodzonego dziecka karani są jedynie aborterzy, a nie kobiety, które jej dokonały. Ten zapis wykorzystują handlarze środków poronnych, którzy (z pomocą polskich aborcjonistów) przesyłają im specyfiki z zagranicy. Oznacza to w zasadzie stworzenie czwartego wyjątku, jakim jest domowa aborcja farmakologiczna. Radość osób, zarabiających na handlu tymi preparatami, oznacza wiele rzeczywistych dramatów kobiet. Opisywaliśmy je w poprzednich tekstach.

Trwają już przesłuchania odpowiedzialnych za ten proceder

Fundacja Pro-Prawo do Życia złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez moderatorki forum maszwybor.net, powiązanego z wyżej opisaną stroną na Facebooku. Zdaniem nich samych, to że pomagają kobietom dokonać aborcji farmakologicznej, nie jest równoznaczne z zakazanym w Polsce pomocnictwem w aborcji. Oto co możemy przeczytać w wywiadzie z Justyną Wydrzyńską – jedną z moderatorek forum, którego udzieliła po przesłuchaniu w prokuraturze, lewicowemu portalowi oko.press

„(…) Samo danie tabletek nie oznacza przecież, że dana osoba tę decyzję podejmie. To, że ja jej tabletki dam oznacza jedynie, że daję jej narzędzie. To jest dalekie od pomocnictwa, bo ta osoba może wcale z nich nie skorzystać” – twierdzi Justyna Wydrzyńska.

Nie trzeba być prawnikiem, aby stwierdzić jak absurdalne jest powyższe zdanie, ale posłużmy się w tym celu również definicją prawną mówiącą o pomocnictwie.

Art. 18. § 3 kodeksu karnego: „odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.”

Okazuje się, że feministki już przez dłuższy czas omijały polskie prawo,  przekonując przy tym, że aborcja farmakologiczna „na życzenie” jest legalna, ponieważ kobiety, które się jej poddadzą są bezkarne. Jednak mylnie interpretują swoją rolę w tym procederze, twierdząc, że bezkarne są również one. Przesłuchania w prokuraturze raczej nie poruszyły ich sumienia, skoro pod zdjęciem wykonanym po złożeniu zeznań piszą: „ ciagle na wolności, ciągle uśmiechnięte i zawsze za aborcją”. Mamy jednak nadzieję, że za swoją działalność poniosą zasłużoną karę.

Mariusz Dzierżawski – Fundacja Pro-Prawo do Życia