Komisja Polityki Społecznej i Rodziny już po raz kolejny odrzuciła wniosek niezrzeszonego posła Jana Klawitera o zajęcie się projektem ustawy zakazującej aborcji eugenicznej. W tym samym czasie w polskich szpitalach codziennie ginie troje nienarodzonych dzieci. Co ciekawe, ci sami posłowie, którzy teraz odkładają w czasie prace nad projektem, jeszcze kilka miesięcy temu przedstawiali się jako zagorzali obrońcy życia i zapewniali o swoim poparciu dla sprawy. Dzisiaj wypowiadają się już w innym tonie. Przedstawiamy ich sprzeczne wypowiedzi z ostatnich kilku miesięcy.

Beata Mazurek zmienia zdanie w zależności od tego, kto pyta.

Będziemy się opowiadać za tym, aby zakazać aborcji eugenicznej – mówiła w styczniu rzecznik PiS Beata Mazurek. – Myślę, że większość z nas odrzuci projekt liberalizujący aborcję – dodawała.
Z kolei już dwa miesiące później uważała inaczej:
Wiemy o tym, że wśród Polaków panuje przekonanie co do tego, że obecny stan prawny powinien zostać utrzymany i w mojej ocenie przy pracach nad obywatelskim projektem powinniśmy brać to pod uwagę – powiedziała pod koniec marca rzecznik partii rządzącej.
Można zauważyć też dużą różnicę w wypowiedziach Beaty Mazurek w zależności od tego, czy rozmawia z konserwatywnymi, czy proaborcyjnymi dziennikarzami.

Jacek Świat jest przeciwko aborcji, ale teraz nie jest dobry moment.

Nam wszystkim chodzi o to samo – by ratować życie. (… )myślę, że tą sprawą dobrze się zająć raz, porządnie i być może jeszcze w tym roku ją zakończyć – oczywiście z wielkim sukcesem dla życia – mówił we wrześniu 2017 roku Jacek Świat. Obecnie on również bierze udział w odkładaniu prac komisji na projektem „Zatrzymaj aborcję”. Po odrzuceniu wniosku o zajęcie się nim, tłumaczył to w ten sposób: – To była trudna komisja, dużo gości na sali. To nie był dobry moment – twierdził w rozmowie z lewicowym portalem. Ciekawe, czy taki moment kiedykolwiek dla posła nastąpi.

Janusz Śniadek – kolejny zagorzały wróg aborcji, ale nie na posiedzeniu komisji.

Członkiem Komisji Polityki Społecznej i Rodziny jest również Janusz Śniadek, były przewodniczący NSZZ „Solidarność”. Sprawa aborcji jest dla niego podobno kluczowa.
Dla mnie priorytetem jest ustawa ograniczająca prawo do tzw. aborcji eugenicznej. Z przyczyn etycznych nie mogę się zgodzić na sytuację, w której z powodu podejrzenia wad płodu można dokonać aborcji. Dziś nazywa się to kompromisem, a dla mnie to nie do przyjęcia. – mówił wstyczniu Janusz Śniadek. Szkoda, że za tymi słowami, nie idą czyny.

Dziwnym trafem żaden z tych posłów nie zagłosował za zajęciem się tym projektem na ostatnich dwóch posiedzeniach komisji (11 kwietnia i 7 maja), podobnie jak 17 innych ich kolegów z tej partii. Dowodzi to, że bardziej interesują ich sondaże i przyszłe wybory niż los nienarodzonych dzieci, a spora część deklaracji „za życiem” miała na celu zyskanie przychylności konserwatywnego elektoratu. Fikcją okazuje się też brak dyscypliny partyjnej w kwestii aborcji.

Jako podsumowanie rzeczywistych intencji kierownictwa PiS, niech posłuży zdanie z wypowiedzi posła Jacka Sasina z kwietnia tego roku.
PiS nie składał żadnych projektów w sprawie aborcji w tej kadencji Sejmu, a także w poprzedniej kadencji – zauważył słusznie.

Jan Both – wolontariusz Fundacji Pro – Prawo do Życia, komórka Wrocław