Pikieta miała być zwyczajnym wydarzeniem, a okazała się bardzo nietypowa. Przygotowaliśmy plakat przedstawiający skutek aborcji (martwe dziecko), by edukować ludzi i uświadamiać jak wygląda „prawo wyboru”. Mieliśmy także zbierać podpisy dla inicjatywy ustawodawczej „Stop Aborcji 2016”, dlatego na Stary Rynek przynieśliśmy stolik i megafon.

Razem ze współorganizatorami pikiety związanymi z Prawicą Rzeczypospolitej z okręgu wielkopolskiego informowaliśmy o wydarzeniu na Facebooku. Pod wydarzeniem rozpętała się gorąca dyskusja. Okazało się, że to, że chcemy zbierać podpisy pod inicjatywą, wychodzimy na ulicę, by wyrazić nasze poparcie dla sprawy, która jest niesamowicie ważna, jakoś bardzo niektórym przeszkadza. Inną rzeczą jest to, że dzięki mnóstwu komentarzy (usiłowano nas na wszelkie sposoby przekonać do legalizacji zabijania dzieci i usprawiedliwiano ten proceder podając najdziwniejsze argumenty) wydarzenie stało się niezwykle popularne.

Mimo to nie spodziewałam się na Starym Rynku przeciwników ochrony życia. Było ich niewielu, zdecydowanie więcej było kolorowych baloników, które przynieśli. Nas było więcej. Od początku próbowano zasłaniać plakat i wykrzykiwano nieprawdziwe informacje o naszej inicjatywie. Widać było, że prawda o aborcji bardzo przeszkadza jej zwolennikom. Łatwiej powiedzieć „przerywanie ciąży” niż zmierzyć się z tym, co te słowa naprawdę oznaczają. Trudno jest patrzeć na zdjęcie martwego dziecka i wciąż próbować mydlić ludziom oczy hasełkami o „prawie wyboru”. Co do treści wykrzykiwanych haseł – wciąż zdumiewa to, że niektórzy zdają się naprawdę wierzyć w absurdalne kłamstwa o proponowanych zmianach w ustawie aborcyjnej i nabierają się na histeryczne przepowiednie rozpowszechniane przez przeciwników ochrony życia.

Krzyczano o prawie do zabijania dzieci – tuż przed plakatem przedstawiającym skutek aborcji. Wszystko to wyglądało naprawdę kuriozalnie. Abstrahując od tego, że głoszenie haseł nawołujących do legalizacji zabijania określonej grupy ludzi jest – delikatnie mówiąc – niestosowne, zakłócanie przebiegu zgromadzenia publicznego jest wykroczeniem, tak samo jak utrudnianie zbiórki podpisów dla inicjatywy ustawodawczej.

Zbiórki podpisów w Poznaniu będą się odbywać regularnie, zachęcamy do przyłączenia się do nas. Jeśli będziemy bierni, dzieci nadal będą zabijane. To ważne, byśmy pokazali, że nam na nich zależy i walczyli o prawo do życia dla tych, którzy sami nie mogą się o nie upomnieć.

Natalia Klamycka – koordynator poznańskiej komórki Fundacji Pro-prawo do życia