Niedzielne popołudnie, idealny czas na rodzinny spacer. Wybraliśmy się razem z naszą córeczką na szczecinecki „deptak”. Podczas spaceru natknęliśmy się na namiot z logo  KOD-u,  wraz z rozdającymi ulotki i zbierającymi podpisy pod projektem „Ratujmy Kobiety” działaczami.

Podczas zachęcania nas do podpisania listy pod ww. projektem zadałem pytanie, „dlaczego chcą przyczynić się do mordowania kobiet”? Odpowiedzi i reakcję zaskoczyły mnie niesamowicie. Usłyszałem m.in. „tak naprawdę nie znamy treści projektu ale pomagamy zaprzyjaźnionej organizacji”. Niesamowite jest to, że osoby zbierające podpisy tak naprawdę nie wiedzą, po co tam stoją i do czego dążą (sic!).

Chcąc pomóc zabłąkanym działaczom KOD-u, wziąłem ich projekt ustawy do ręki i przeczytałem wybiórczo artykuły, w tym „Art. 8. 1. Kobieta w ciąży ma prawo do jej przerwania do końca 12. tygodnia trwania ciąży”, co spotkało się ze zdziwieniem ze strony działaczy, że taki zapis jest zawarty w projekcie, jednak szybko przeszli do „obrony” swoich działań i  zaczęli twierdzić, „że przecież to jest tylko płód”, „że oni nie chcą mordować dzieci ale co jeśli byłoby chore” „jeśli poronię to pójdę siedzieć i może jeszcze mam pochować?”. Oczywiście byłem w ich mniemaniu „katolem”, mimo że przecież tak naprawdę nie znają mojej wiary.

Najbardziej urzekło mnie stwierdzenie jednego z działaczy, który uparcie tkwił w przekonaniu, że „płód staje się człowiekiem po zgłoszeniu do urzędu i nadaniu numeru pesel”. Tak więc dzieci po porodzie nie są ludźmi, do momentu gdy nie zostanie wydany akt urodzenia?!

Działania KOD-u obserwowałem tylko w telewizji czy też Internecie, jednak to, czego doświadczyłem podczas spotkania z działaczami, zmusiło mnie do refleksji nad tym czy jedyną rzeczą, którą Ci ludzie czytają, są tylko żółte paski podczas wiadomości stacji TVN i nagłówki artykułów Gazety Wyborczej?

 

Bartosz Dolatowski – koordynator komórki Szczecinek; Fundacja Pro-Prawo do Życia