W sobotę 25.03.2017r w Ustrzykach Dolnych wraz ze znajomymi organizowałem pikietę antyaborcyjną. Spodziewałem się na początku że przyjdzie mało osób. Czy w tak małym miasteczku uda się kogoś zachęcić do obrony życia? Szybko znalazłem odpowiedź. Na naszym facebookowym wydarzeniu zaczęło przybywać osób zainteresowanych udziałem w pikiecie. Teraz to już nie byłem ja i paru kolegów, ale grupa kilkunastu osób.

Naszą pikietą chcieliśmy jasno powiedzieć że aborcja to zabijanie. Uświadomić nasze lokalne społeczeństwo. Przedstawiając prawdę byliśmy świadomi, że spotkamy się z różnymi reakcjami. O to nam chodziło. O wywołanie społecznej dyskusji na ten temat i zwrócenie uwagi na problem aborcji w Polsce.

W dniu pikiety świeciło słońce, była dobra pogoda. Wiedzieliśmy że pikietę zobaczy wiele osób. O wyznaczonej godzinie byliśmy już rozstawieni. Grupa ponad dwudziestu młodych dziewczyn i chłopaków ubrana w żółte koszulki rozpoczęła pikietę. Staliśmy w najbardziej widocznym miejscu w naszym małym miasteczku. Auta zaczęły zwalniać, przechodnie zatrzymywać się i spoglądać co się dzieje. Zdarzyło się kilka razy tak że auta zawracały i przejeżdżały obok nas raz jeszcze. Wszystko po to aby uwiecznić nas swoimi smartfonami. Niektórzy woleli obserwować z daleka, inni podchodzili bliżej.

Czasem słyszeliśmy różne opinie na swój temat, streszczone w krótkich epitetach. Nie zważaliśmy na to. Nagle spostrzegliśmy że to już wyznaczony czas, aby zakończyć pikietę. Zrobiliśmy zdjęcia i rozeszliśmy się. Byłem zdziwiony. To tyle? Żadnego poważnego ataku na nas? Nic się nie stało? Tak było. Pikieta przebiegła pomyślnie.

Wrzuciliśmy swoje zdjęcia do mediów społecznościowych, na nasze profile i strony. Dopiero wtedy zaczęło się dziać. Ludzie reagowali różnie. Byli tacy co nas popierali i cieszyli się że młodzież włącza się w takie akcje. Dawało nam to poczucie dobrze wykonanej pracy. Były jednak też komentarze negatywne. One dawały nam najwięcej motywacji. Wtedy zobaczyliśmy naprawdę jakie emocje może wyzwolić głoszenie prawdy. Jedna pani na facebooku zobaczyła nasze zdjęcie. Na zdjęciu grono dziewczyn biorących udział w pikiecie. Poczuła się urażona. Napisała że jest wielce zdziwiona. Dlaczego młode dziewczyny dają się zmusić do takich rzeczy? Przecież one powinny mieć prawo do „wyboru”. Nasze koleżanki były rozbawione tego typu komentarzami które stały się coraz częstsze. Do pikiety nikt ich nie zmuszał. Przyszły one z własnej woli. Chciały stanąć w obronie nienarodzonych. To bolało najmocniej zwolenników aborcji.

Gdy napisała o nas lokalna gazeta rozpętała się burza w internecie. Ludzie o lewicowych poglądach byli bardzo oburzeni. Rzucali wulgaryzmami i zasłaniali się tym że pikieta przedstawia drastyczne zdjęcia. Nie zwracali uwagi na cel pikiety. Byli wstrząśnięci jak tyle młodych dziewczyn może mieć takie poglądy. Przecież ich ciało to ich wybór. Zarzucali nam że nie jesteśmy wolni. Tak pisali publicznie zaspokajając swoje ego. Bolało ich to że młodzież ma swoje zdanie. Że jesteśmy za życiem. Że potrafimy o tym mówić. Że pokazujemy prawdę o aborcji. Że nie boimy się tego.

To ich najbardziej boli, tracą kontrolę nad młodzieżą. Zarzucają nam że jesteśmy zmuszeni do takiej działalności i narzucamy innym swoje poglądy. Ośmieszają się takim stwierdzeniem ponieważ w parze z nim idzie wiązanka słów która jak mniemam ma nas przekonać do ich jedynie słusznego zdania. Oni już przegrali. Wiedzą o tym. Potrafią jedynie napisać komentarz na fejsbuku i usunąć nas ze znajomych. Nie są wstanie wyjść na ulice i skorzystać ze swoich praw i głosić swoje opinie w przestrzeni publicznej na temat aborcji. Wolą to robić zza monitora komputera lub ekranu telefonu. Przegrali, i to ich boli.

Mówimy stanowcze „NIE” dla promowania aborcji, i czarnych protestów. Pokazujemy prawdę o niej i nie boimy się tego.

Aborcja = zabijanie. Robimy to co uważamy za słuszne i nie zważamy na opinie innych.

Rafał Tomków – wolontariusz w Fundacji Pro-Prawo do Życia; komórka Ustrzyki Dolne