We wtorek, 5 września, stanęliśmy obok aborcjonistów zbierających podpisy i zaczęliśmy przez megafon informować, co zawiera ich projekt pod przewrotną nazwą „Ratujmy kobiety”. Od razu zaczęli do nas podchodzić ludzie, którzy dziękowali nam, często mówiąc, że o mało nie podpisali się sądząc, że jest o czymś innym (niektórzy myśleli nawet, że to projekt pro-life).

Pikieta przy wejściu do Metra Centrum (na tzw. Patelni) okazała się bardzo potrzebna. Choć zdarzały się przypadki negatywnych komentarzy, to dużo częściej ludzie dziękowali nam za naszą obecność, a kilka osób wręcz przyłączyło się do nas na część pikiety. Wrócimy tam, aby informować, być znakiem sprzeciwu wobec mordowania dzieci (zwanego aborcją) wobec aborcji na życzenie, deprawacji dzieci i ograniczaniu wolności słowa, a to właśnie zawiera projekt aborcjonistów. Chcemy nadal utrudniać im podsuwanie go do podpisu bez czytania i za pomocą kłamliwych haseł spieszącym się ludziom.

 

Anna Jabłońska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia; komórka Warszawa