Pikiety w centrum miasta mają swój wyjątkowy charakter: spotykamy tam ludzi różnych poglądów, różnych wartw społecznych, różnych nacji. Co za tym idzie, często spotykamy się z pogardą, krytyką, a wręcz nienawiścią. Tym razem, ku naszemu zaskoczeniu było zupełnie inaczej. Czuliśmy się jak gdyby przeniono nas do innego świata. Ludzie podchodzili, pytając jak nas wesprzeć, zapewniali o swojej modlitwie. Przechodzący księża błogosławili nas skinieniem dłoni.

Mój ton w relacjach, które piszę jest zazwyczaj pesymistyczny. Zazwyczaj zauważam to, co ciemne. Dziś jednak, pełna zdziwienia i radości, muszę stwierdzić, że te siedem miesięcy pracy nie poszło na marne. Nasze zaangażowanie przynosi zauważalne owoce.

To prawda, że sami nie zmienimy całego świata, ale możemy zmienić przekonanie naszych bliskich, a raz poruszona fala pójdzie dalej, zmieniając przekonanie może i całego miasta. To dość utopijna wizja, ale warto walczyć. Ta gra, jest tego warta.

 

Dominika Wierzbicka – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia; autorka bloga „Boso do Nieba”