Szpital Bielański nasłał na matkę i noworodka sąd oraz policję. Dwóch policjantów pilnowało ich przez całą noc, bo rodzice dziecka nie chcieli się zgodzić na podanie mu antybiotyku i szczepionek. Była również obawa o to, że zabiorą dziecko ze szpitala wbrew woli lekarzy.

Tymczasem w tym samym szpitalu zabija się przez aborcję ponad setkę dzieci rocznie. Być może w tym samym czasie któreś z nich wówczas konało, dusząc się przez całą tę noc z powodu przedwcześnie wywołanego porodu. Nie oddelegowano do niego żadnego policjanta. Żaden sąd nie nakazał w trybie natychmiastowym jego leczenia wbrew woli rodziców. Nikt nie pochylił się nad jego ogromnym cierpieniem, nikt nie trzymał za rękę gdy umierał.

Zdumiewające do jakich rozmiarów może się rozrosnąć hipokryzja i wartościowanie życia. W tym samym szpitalu są dzieci, które umierają w torturach i inne, którym do ochrony zdrowia służą lekarze, policjanci i sąd. A wszystko to zgodnie z obowiązującym prawem, które na takie barbarzyństwo pozwala.

Aleksandra Musiał – Fundacja Pro-Prawo do Życia