31 lipca 2015 roku przy ul. Świerczewskiego w Siemianowicach Śląskich odbyła się pierwsza w historii tego miasta pikieta antyaborcyjna, zorganizowana przez nową komórkę Fundacji PRO – Prawo do życia, która rozpoczęła działalność na terenie Siemianowic Śląskich.

Elementami mającymi zwrócić uwagę przechodniów na problem zabijania dzieci nienarodzonych oraz zachęcić naocznych świadków pikiety do refleksji nad tym, że konieczna jest zmiana aktualnie obowiązującej ustawy zezwalającej na zabijanie bezbronnych ludzi, był plakat ukazujący barbarzyństwo aborcyjnego procederu oraz udostępniane za pomocą megafonu nagrania zwracające uwagę na to, czym aborcja jest naprawdę. Uczestnicy pikiety rozdawali także zainteresowanym osobom ulotki Fundacji PRO – Prawo do życia, opisujące działania, jakie każdy z nas może podjąć, aby działać na rzecz zmiany obecnie obowiązującej w Polsce ustawy aborcyjnej i ratować życie nienarodzonych dzieci.

Pikieta przyciągała uwagę przechodniów już przed jej rozpoczęciem, gdy uczestnicy, ubrani w koszulki z logo Fundacji Pro – Prawo do życia, rozkładali jeszcze potrzebny sprzęt i plakat. W czasie trwania pikiety co jakiś czas podchodzili do jej uczestników przechodnie, głównie chwaląc pomysł i wyrażając swoje poparcie dla działań podjętych w obronie dzieci nienarodzonych. Odmiennego zdania spośród wszystkich ludzi, którzy podchodzili do uczestników pikiety, aby dzielić się swoją opinią, była tylko jedna osoba. Przekonany o absolutnej słuszności swojego stanowiska chłopak wytoczył szereg argumentów, które miały jego zdaniem uzmysłowić uczestnikom pikiety, że to, co robią jest niepotrzebne, a nawet godzi w godność jednostki. Próbował przekonać broniących życia nienarodzonego, że doprowadzenie do całkowitego zakazu aborcji w Polsce jest działaniem na szkodę chorych dzieci, dla których śmierć przed narodzeniem będzie rzekomo lepszym rozwiązaniem niż późniejsze życie z chorobą, cierpienie i powodowanie podobnego cierpienia u rodziców i rodziny. Uczestnicy pikiety, zwracając jego uwagę na fakt, że aby móc komuś pomóc, trzeba przecież najpierw w ogóle pozwolić temu komuś się narodzić, próbowali ukazać mu podstawowy błąd jego myślenia. Chłopak zamiast na rzeczową dyskusję z obrońcami życia nienarodzonego, był jednak nastawiony z góry na forsowanie własnych poglądów mimo wszystko. Był to jedyny wypowiedziany głośno głos dezaprobaty dla działań uczestników pikiety w czasie całego jej trwania.

Nie wszyscy naoczni świadkowie pikiety podchodzili do jej uczestników, ale u przeważającej większości pikieta wzbudzała zainteresowanie. Przechodnie spoglądali na plakat, niektórzy robili zdjęcia lub nagrywali na telefony komórkowe nagrania wydobywające się z megafonu. Również kierowcy, pasażerowie autobusów, tramwajów oraz ludzie czekający na przystankach często skupiali uwagę na plakacie i nagraniach.

Pierwsza pikieta antyaborcyjna Fundacji PRO – Prawo do życia w Siemianowicach Śląskich bez wątpienia wzbudziła więc zainteresowanie mieszkańców miasta, przygotowując tym samym grunt pod kolejne działania siemianowickiej komórki Fundacji PRO w tym mieście, które będą tam z pewnością kontynuowane.

Sandra Malczok – wolontariuszka Fundacji Pro-prawo do życia w Siemianowicach