Działacze partii Razem w dalszym ciągu prześladują obrońców życia, zakłamując prawdę o aborcji, zagłuszając pikiety oraz zgłaszając prolajferów na policję. Tym razem jedna z działaczek proaborcyjnych poczuła się „poszkodowana” plakatem trzymanym podczas pikiety. Na banerze była informacja, że w szpitalu im. Rydygiera w Krakowie zabija się nienarodzone dzieci.

Sąd jednak nie uznał argumentacji działaczki chcącej ograniczyć wolność słowa jedynie do treści proaborcyjnych i przypomniał, że nadal każdy z nas ma prawo do szerzenia własnych przekonań, co zresztą mieści się w Konstytucji, o której przestrzeganie również walczą Razemici. Czyżby wybiórczo?

 

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia