W ostatnim czasie temat wolności zgromadzeń słyszało się bardzo dużo. Środowiska prawnicze prezentowały prawie jednolite stanowisko wobec reform sądownictwa, pochwalając reakcję tłumów, które wychodziły wówczas na ulice, by zaprezentować swoje poglądy. Niestety, niewiele czasu musiało minąć, by okazało się, że protest protestowi nierówny, a wolność gromadzenia się zależy od tego, jaki pogląd się prezentuje.

W dniu 3 sierpnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał postanowienie, w którym oddalił odwołanie od decyzji Prezydenta Miasta Sopotu o rozwiązaniu zgromadzenia zorganizowanego w sprzeciwie wobec deprawacji małoletnich przez środowiska LGBT.

Materiał dowodowy w postaci nagrań oraz zeznań świadków nie budziły wątpliwości, co do faktu, że zgromadzenie miało charakter legalny i nie istniały żadne przesłanki do jego rozwiązania. Prócz samej bezzasadności działania prezydenta Karnowskiego, wydając decyzje popełnił on dyskwalifikujące poprawność decyzji błędy proceduralne, a w pisemnym uzasadnieniu podał całkowicie inne powody niż w trakcie interwencji.

Podczas posiedzenia sądu pełnomocnik prezydenta Karnowskiego nie próbowała nawet wykazać zasadności decyzji, a jedynie podejmowała próby poszukiwania jakiegokolwiek pretekstu dla jej legalności. Nie przedstawiła jednak żadnych dowodów na potwierdzenie swojego stanowiska poza uzasadnieniem decyzji i pisemnym ustosunkowaniem się prezydenta do treści naszego odwołania. Sam zainteresowany nie uznał nawet za zasadne, by pojawić się w sądzie, mimo że został wezwany.

W związku z powyższym, rozstrzygniecie Sądu należy ocenić nie tyle jako zaskakujące, ale wręcz kuriozalne. Uzasadniając swoje postanowienie, sąd stwierdził, że uczestnicy zgromadzenia obrażali i znieważali zebranych w klubie homoseksualistów, a nawet stosowali wobec nich groźby i wulgarne okrzyki. Zastanawiające jest, skąd sąd posiadał takie informacje, skoro na sali sądowej nie było o tym ani słowa, a wspomniane oszczerstwa pojawiły się jedynie w Gazecie Wyborczej. Czyżby tendencyjny artykuł prasowy stanowił mocniejsze źródło dowodowe niż zeznania pięciu świadków, strony oraz materiał wideo?

Sąd wskazał również, że obecność zgromadzonych mogła zgorszyć obecne w klubie dzieci. W tym kontekście konsternację wzbudza fakt, że najwyraźniej zdaniem sądu obecność małoletnich na wydarzeniu mającym na celu ich „edukację” przez stowarzyszenie promujące orientację homoseksualną, negowanie tożsamości płciowej, czy nakłanianie do rozwiązłości deprawująca już nie była.

Wobec tak rażącego wyroku pełnomocnik organizatora zgromadzenia adw. Jerzy Ferenz zapowiedział złożenie apelacji.

 

Maciej Wiewiórka – Koordynator regionu Północ Fundacji Pro-Prawo do życia