Przyczepa z przekazem antyaborcyjnym we wtorek 16. maja z samego rana stanęła przy ulicy Podchorążych między budynkami dwóch wyższych uczelni w Krakowie. Już po kilku godzinach plakat został porozcinany.

Bezwstydny akt wandalizmu pokazuje tylko, że kampania jest skuteczna. Na plakacie można zobaczyć, jak wygląda dziecko po aborcji w 10 tygodniu. Zdjęcia nie pozostawiają wątpliwości – to maleńki człowiek, pozbawiony życia. Tak wygląda legalna przemoc wobec bezbronnych. Przy takim widoku trudno debatować o „prawie wyboru”, bo od razu nasuwa się najważniejsze pytanie: gdzie są prawa tego maleńkiego człowieka?

Nie da się logicznie wytłumaczyć, dlaczego te dzieci zostały skazane na śmierć. Dlaczego ci, którzy mienią się lekarzami dopuszczają się takich czynów? Czyż nie dostrzegają człowieczeństwa tych małych dzieci? Patrząc na ten plakat każdy widzi prawdę – aborcja jest zła. Nawet ci, którzy popierają aborcję nie mogą z tym dyskutować, dlatego chcą ukryć fakty, przemilczeć to, co jest najistotniejsze.

To już kolejna próba zniszczenia przyczepy antyaborcyjnej. Na poprzednim jej przystanku zwolennicy aborcji najpierw zasłaniali zdjęcia taśmą i karteczkami, by w końcu zerwać plakat. Ciągle także usiłują wymusić na policji i innych służbach odholowanie przyczepy. Czyżby największym przestępstwem było pokazywanie prawdy o tym, o co walczą aborcjoniści?

Nie możemy pozwolić, by kłamstwo wygrywało i zbierało mordercze żniwo. Wiemy, że uświadamiając innych, jak okrutna jest aborcja, ratujemy życie nienarodzonych dzieci. Dlatego będziemy dalej działać i pokazywać prawdę.

 

Danuta Kęsik – Fundacja Pro-Prawo do Życia; komórka Kraków