W Przemyślu na rynku 8 marca stanęła wystawa „Wybierz Życie”. Miała ona na celu pokazanie mieszkańcom, że aborcja nie jest niczyim prawem, a jedynie zabiciem niewinnego człowieka. W tym samym miejscu miał miejsce aborcyjny czarny protest, w którym nieliczni mieszkańcy miasta domagali się prawa do zabijania. Jak można się domyśleć, wystawa stała się dla nich solą w oku.

Plakaty zostały pozytywnie przyjęte przez większość mieszkańców, co aborcjoniści zignorowali zupełnie. 12 marca kamera wisząca przy rynku pokazała zaklejoną wystawę. Błyskawiczna reakcja spowodowała szybkie zdjęcie naklejek i spisanie wandali. Do plakatów podeszły dwie nastolatki, które zdumione takim postępowaniem, zaczęły karteczki zdejmować. Wtedy podeszła do nich kobieta, która krzykiem odgoniła wystraszone dziewczyny i wraz z towarzyszącym mężczyzną znów zaklejali wystawę do momentu przyjazdu odpowiednich służb.

Kobieta oprócz popełnienia czynu zabronionego prawem, bezczelnie pochwaliła się tym na fanpage’u Fundacji Pro – Prawo do Życia, twierdząc że jeśli ona nie chce widzieć jakichś obrazów w przestrzeni publicznej, to ma prawo sobie te obrazy zakryć. Jak widać, i przemyscy aborcjoniści nie mają zbyt wiele wspólnego z logiką. Po krótkim śledztwie okazało się, że to żadna akcja „zatroskanych matek”, jak próbowano przedstawić to na facebooku, a akcja środowisk aborcyjnych, koordynowana między innymi przez organizatorkę „strajku kobiet” Annę Grad – Mizgałę, na swoim profilu chwalącą się spisaniem przez policję za oklejanie wystawy. Pod załączonym przez nią filmem z mężczyzną ściągającym karteczki, posypały się epitety: oszołom, stary debil.

O zorganizowaniu całej akcji świadczył również fakt jej wykonania. Wandale podchodzili w grupkach, starali się rozglądać czy nie jedzie policja, ustawiać tak, by początku akcji nie wychwyciła kamera, a gdy przyjeżdżały odpowiednie służby, starali się pospiesznie oddalić, co najczęściej jednak ze względu na budowę rynku, zupełnie się nie udawało.

Podczas strajku kobiet w Przemyślu te same kobiety stały, prezentując w przestrzeni publicznej hasła typu: „Moje ciało, mój wybór”, „Żądamy pełni praw reprodukcyjnych”, itp. Czyżby panie same bały się tego, co postulują?

 

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro – Prawo do Życia