– O, patrz, znowu są – dwie panie zasiadły z papierosami na murku.

Już po chwili z megafonu słychać nagrania Wojciecha Cejrowskiego i Tomasza Terlikowskiego. Na zmianę opowiadają o barbarzyństwie aborcji eugenicznej i kończą nagranie pytaniem: Czy chcemy, aby takie rzeczy działy się w polskich szpitalach?

-Nie chcemy – myślę – i dlatego tu jesteśmy. Jest 10 kwietnia i właśnie wystartowaliśmy z cotygodniową pikietą pod warszawskim szpitalem im. W. Orłowskiego, w którym morduje się (przed narodzeniem) najwięcej dzieci w Polsce.

Mijający nas ludzie reagują różnie. Popieramy Was – zatrzymuje się starsza pani. To wszystko nieprawda – rzuca za chwilę inna. Starszy pan przystaje i w milczeniu uważnie ogląda baner.

Słońce praży. Przepycham wózek z Emilką, która jest na pikiecie pierwszy raz po tej stronie brzucha. Teraz baner osłania moje dziecko i daje Mu cień. Jakie to symboliczne – myślę.

Anna Jabłońska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia; komórka Warszawa