Coraz częściej słyszymy o atakach na obrońców życia zbierających podpisy pod projektem ustawy „Stop Aborcji”. Artykuł 19 dotyczący wykonywania inicjatywy ustawodawczej przez obywateli mówi, że „kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza w wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli albo przez nadużycie stosunku zależności wywiera wpływ na jej wykonywanie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”. Znalazło się jednak kilku chętnych, by podpaść pod paragraf.

W Warszawie i Gdyni podczas pikiety doszło do wulgarnego obrażania uczestników oraz zniszczenia megafonów przez osoby postronne. W obu przypadkach na szczęście sprawę udało się oddać w ręce policji. Dzień później w stolicy doszło do ataku na wolontariusza zbierającego podpisy. Tym razem w obronie stanął przechodzień, który chwilę wcześniej złożył podpis, dzięki czemu ponownie udało się zatrzymać agresora i oddać go w ręce policji. Te nieprzyjemne zdarzenia nikogo nie zraziły i w obu miastach kontynuowano zbieranie podpisów, zwłaszcza że informacje o atakach aktywizowały inne środowiska, które opowiadają się za życiem, a były dotąd nieaktywne.

Również w Krakowie wolontariusze stykali się z agresją i przeszkadzaniem w zbieraniu podpisów. Zdarzały się tam incydenty w postaci oblewania kart napojem, ale i groźniejsze akcje. Podczas stawiania wystawy pojawił się mężczyzna, który używając wulgaryzmów zagroził spaleniem plakatów, a następnie zaczął dusić jednego z naszych ludzi. Sytuacja wyglądała groźnie,  ale szczęśliwie wolontariuszom, w tym naszej koleżance w stanie błogosławionym, udało się uciec, a napastnik został zatrzymany przez policję.

Oprócz wymienionych incydentów, zdarzały się też mniejsze, jak groźby pomazania plakatów w Ustroniu, nieudane próby zasłaniania plakatu w Poznaniu oraz życzenia gwałtu złożone przez kobietę trzymającą za rękę małego chłopczyka. Trzeba tu podkreślić, że ataki oraz ich próby wielokrotnie były torpedowane przez przechodniów opowiadających się za życiem. Cieszy również udana praca policji, gdyż zdecydowana większość napastników była potem zatrzymywana.

Taka agresja nie jest niczym dziwnym, biorąc pod uwagę, że przeciwnicy chcą prawa pozwalającego na bezkarne zabijanie nienarodzonych ludzi. Tym bardziej cieszy sprzeciw pozostałej części społeczeństwa, wyrażający się nie tylko w coraz chętniej wypełnianych kartach do podpisów, ale i w braniu udziału w zatrzymywaniu agresorów i obronie wolontariuszy w niebezpiecznych sytuacjach. Pokazuje to, że społeczeństwo nie jest obojętne i nie zgadza się na zło, zarówno to wykonywane na narodzonych, jak i nienarodzonych jeszcze ludziach.

Karolina Jurkowska – wolontariuszka Fundacji Pro-Prawo do życia, komórka Rumia