Jak co roku, 8 marca był okazją do zamanifestowania przez ultralewicowych działaczy i aborcjonistów swoich sloganów o prawie do zabijania dzieci. W polskich miastach odbywały się tak zwane „manify” lub „czarne marsze”, powoli dogasające i gromadzące większą liczbę osób jedynie w dużych ośrodkach. Zadbaliśmy, by pokazać manifestującym prawdę o tym, o co walczą.

Przeprowadziliśmy akcje w ponad 20 miastach Polski, między innymi w: Rzeszowie , Gliwicach, Warszawie, Radomiu, Lublinie, Bełchatowie i Gorzowie. Wszędzie tam zgromadzeni aborcjoniści dowiadywali się z plakatów, że walczą o prawo do mordowania nienarodzonych. Najczęściej ciężko było im przełknąć tak gorzką pigułkę. We Wrocławiu plakat z zabitym dzieckiem oblano cieczą, w Szczecinku zostaliśmy otoczeni przez próbujące wyrwać nam megafon aborcjonistki, w Gdańsku wyzywano od najgorszych i wykrzykiwano w stronę  odmawiających różaniec bluźniercze hasła oraz gwizdano w ich stronę.

Nie było łatwo patrzeć na agresywne, często obrzydliwe hasła prezentujące nienawiść oraz szydzące z ofiar aborcji. „Wyskrobać rząd”, „Episkopacie, zostaw nasze gacie”, „Aborcja jest eko” – to tylko niektóre z nich. Przykro było oglądać małe dzieci, które niosły hasła sugerujące, że ich matki powinny mieć prawo zabić ich rodzeństwo oraz same matki, wykrzykujące w obecności swoich, wystraszonych, agresją dzieci naprawdę wulgarne przekleństwa. Smutne były kłamliwe hasła, sugerujące wciąż te same bzdury, między innymi tą, że prolajferzy chcą by kobiety oddawały życie podczas porodu.

Nie przestraszyliśmy się jednak – wyszliśmy na ulicę i zamanifestowaliśmy, że głos aborcyjnych pochodów nie jest głosem Polaków. Otrzymywaliśmy dużo wyrazów wsparcia od przypadkowych przechodniów, jak również w przestrzeni internetowej. W Krakowie kontrowaliśmy Manifę na tyle skutecznie, że przekaz antyaborcyjny był tam bardziej obecny niż oficjalne postulaty Manify. W Przemyślu postawiliśmy wystawę, z którą musiały zmierzyć się zgromadzone tam aborcjonistki. W Opolu po odmówieniu różańca sprzęt odmówił ultralewicowym działaczkom posłuszeństwa. Oprócz tych drobnych sukcesów, ważne jest to, że wszyscy stanęliśmy na wysokości zadania i sprawiliśmy, że nad aborcyjnymi spędami powiewały nasze banery i niosło się demaskujące feministyczne żądania „Setki dzieci giną każdego roku w wyniku dopuszczalnej prawem aborcji…”.

To, że agresywne manify stanowią promil społeczeństwa, podają również ostatnie statystyki. Według badania przeprowadzonego przez IPSOS, obecnie pełną ochronę życia popiera ponad 60% społeczeństwa. Wśród kobiet poparcie wynosi ok. 63%. Nieograniczony dostęp do zabijania dzieci to żądanie popierane przez 13%. Te 13%, potrafi być bardzo głośne, co widać po wulgarnych i wrzaskliwych manifach. Prawdy jednak nie zakrzyczy.