W sobotę 18 listopada, przed Dolnośląskim Centrum Filmowym we Wrocławiu odbyła się pikieta z powodu odbywającego się tam Kongresu Kobiet.

Stowarzyszenie to na swojej stronie promuje „Czarny Protest”. Nie dziwi więc fakt, że zaproszono na debatę lewicowych, proaborcyjnych aktywistów, m.in. prof. Środę. Swój udział zapowiedzieli również: Cezary Przybylski, Marszałek Województwa Dolnośląskiego oraz Magdalena Piasecka, Wiceprezydent Wrocławia

Na miejscu byliśmy już od 8.30. Każdy, kto chciał się dostać na kongres, musiał przejść obok nas. Oprócz dużego plakatu mieliśmy ustawioną trumienkę ze zniczami i napisem: „Stowarzyszenie Kongres Kobiet promuje zabijanie nienarodzonych dzieci. Pamięci ok. 550 dziewczynek zabitych przed narodzeniem w 2016 r. w Polsce.”

Wchodzące osoby rzucały obraźliwe uwagi na nasz temat, m.in że wynajęliśmy za pieniądze dziecko z wózkiem oraz kobietę na pikietę.

Około 8.55 przyszła, wraz z grupką kobiet, Marta Lempart, organizatorka Czarnych Protestów. Po serii grubiańskich epitetów pod naszym kierunkiem, podeszły do trumienki, zaczęły gasić znicze, a pani Lempart zabrała tabliczkę z nekrologiem i uciekła do holu. Interweniował policjant, udając się za nią. Funkcjonariusz powiedział, że pani Lempart nie przyznała się do zabrania tabliczki.

Zajście widziało kilkanaście osób, w większości lewicowych, udających się do DCF, ale i nasi wolontariusze. Zostaną podjęte w stosunku do agresorki prawne konsekwencje. Przypomnijmy, wobec pani Lempart już toczą się podobne postępowania karne. Wielokrotnie zakłócała nasze zgromadzenia. Zadziwiające jest to, że mała tabliczka z dwoma zdaniami prawdy może wywołać taką furię.

Czy kogoś może dziwić fakt, że jeśli się pragnie prawa do zabijania najmłodszych, to nie będzie się przejmować „śmiesznymi” sankcjami Kodeksu Wykroczeń?

 

Adam Brawata – koordynator regionalny w Fundacji Pro-Prawo do Życia