Projekt „Ratujmy Kobiety”, pod którym feministki zbierają obecnie podpisy oprócz barbarzyństwa zabijania dzieci na życzenie zakłada również deprawację kilkulatków. Od zerówki bowiem mają się uczyć „o seksie”, a swoje wyobrażenie o seksualności człowieka mają rozpocząć w wieku 5 lub 6 lat od … dowiedzenia się, że ktoś je może zgwałcić.

Projekt feministek wyznacza ramy „treści seksualnych” (art. 6. ust. 4), które powinno opanować dziecko (!). Inżynierię społeczną rozpoczynają od wpojenia maluchom w zerówkach, że bycie gejem, transwestytą, czy też posiadanie wielu „partnerów” różnych płci jest czymś zupełnie normalnym. Nie zważając na wstyd dzieci ma się je również uczyć wówczas „budowy anatomicznej”. Największym jednak atakiem na ich niewinność jest wprowadzenie dziecka w tematykę seksualną poprzez opowieści o „złym dotyku”. Projekt nie zakłada mówienia dzieciom o pięknie miłości czy o małżeństwie. Zakłada wyłącznie gwałt na ich psychice, gdyż u części dzieci mogą już na zawsze pozostać skojarzenia sfery seksualnej ze sferą przemocy i lęku.

Nie bardzo więc wiadomo kogo swoim projektem chcą ratować feministki. Nie są to ani te poczęte kobiety, które projekt zezwala zabijać, ani te 5-letnie, którym gotuje się przyszłość pełną lęku i dezorientacji. Żadne z nich o taki „ratunek” nie proszą.

 

Aleksandra Musiał – Fundacja Pro-Prawo do Życia