03 września w niedzielę odbył się Trójmiejski Dzień Ochrony Życia. Odbyło się 30 pikiet w całym Trójmieście, od wczesnego rana do popołudnia. Odnotowaliśmy wiele pięknych reakcji ze strony obserwatorów, a najpiękniejszą z nich była reakcja w Sopocie. Kiedy pikietujące w obronie życia dziewczyny dzielnie stanęły przy namiocie aborcjonistek, ludzie nagle zebrali się wokół i zaczęli klaskać oraz gratulować dziewczynom, że przyszły i są przeciwwagą dla towarzystwa w namiocie.

O 16:00 rozpoczęła się Msza Święta podczas której o. Eugeniusz Leśniak dał mocne kazanie o konieczności ochrony tego, co ważne, o wyjściu naprzeciw protestom, trudnościom i wygodzie. Pierwszy raz od dawna usłyszałam kazanie, za które miałam ochotę uściskać księdza i podziękować.

Następnie odbył się marsz. Głośny, poważny, pokazujący ludziom to, co pokazać miał. Ludzi na nim było akurat – bez tłumów, tyle ile miało być, żeby wystarczyło. Szły z nami rodziny, z wózkami, z małymi dziećmi. Pojawiały się również osoby, które dołączyły w trakcie, choć na chwilę. Na końcu zapamiętałam kobietę, która stanęła obok dziewczyny naprędce piszącej proaborcyjne hasło na kartce i płakała, patrząc na plakaty oraz śpiewając z nami hymn, będąc tym światłem, przy którym na kartce aborcjonistki zbladł napis. Jej mąż był tak wzruszony, że musiał usiąść.

Wyszło pięknie i chcę podziękować każdemu, kto w jakikolwiek sposób włączył się w obchody tego dnia.

 

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia