W okolicach Watykanu zawisł ogromny plakat antyaborcyjny. Wywołał on spore kontrowersje, a środowiska anti-life bardzo szybko zaczęły protestować oraz walczyć, domagając się od burmistrz Rzymu, by plakat zdjęto.

Zapewne nie zdziwi Cię ten fakt, biorąc pod uwagę że również w Polsce w ramach kampanii „Szpitale bez aborterów” wieszamy takie plakaty, uświadamiając Polaków, że w polskich szpitalach legalnie morduje się ludzi. I u nas wywołują one protesty środowisk zarabiających na zabijaniu. Być może nawet zastanawiałeś się czy skoro aborcjoniści u nas tak przeciw nim protestują, te plakaty rzeczywiście nie powinny być nieco „łagodniejsze”?

Wiesz, jak wygląda plakat powieszony w Rzymie, przeciwko któremu podniosły się krzyki i protesty, większe niż w Polsce, gdy plakat antyaborcyjny wisi w mieście, w widocznym miejscu? Znajduje się na nim wizualizacja dziecka w łonie matki, z napisami typu „W 11 tygodniu wszystkie Twoje narządy już się ukształtowały. Już ssałeś kciuk”. Czy to jest w jakiś sposób kontrowersyjne?

Czy ktoś jeszcze w takiej sytuacji naprawdę może nadal sądzić że gdy przestaniemy pokazywać naocznie prawdę o aborcji, środowiska anti-life będą spokojne, a my będziemy mogli w cudowny sposób przekonywać ludzi, żeby nie zabijali? Czy może ten przykład przekona osoby, które mają swoje „cudowne recepty” na pokazywanie jedynie ślicznych dzieci, że gdy znikną nasze plakaty, aborcjoniści wezmą się również za najbardziej delikatną krytykę aborcji?

Źródło: http://www.rp.pl/Spor-o-aborcje/180409621-Wielki-antyaborcyjny-plakat-przy-Watykanie-Protesty.html

Karolina Jurkowska – Fundacja Pro-Prawo do Życia