Jako 17-letnia dziewczyna zaszłam w ciążę. Był to dla mnie koszmar, ponieważ pochodziłam z bardzo wierzącej rodziny i nigdy takiej sytuacji nie brałam pod uwagę, było to dla mnie niemożliwe. Bardzo się załamałam, z całego serca znienawidziłam to, co nosiłam pod sercem. Wraz z moim chłopakiem postanowiliśmy wyjechać do innego miasta, w celu przerwania ciąży.

Jednak dużo się zmieniło w momencie wizyty u ginekologa. Był to 5 tydzień, gdy zobaczyłam przy badaniu USG tego małego człowieczka, zaczęły nachodzić mnie myśli, co on zawinił żeby potraktować go jak intruza i po prostu zabić? Po wyjściu z gabinetu bardzo płakałam, miałam w głowie mnóstwo pytań, dlaczego akurat ja? Przecież miałam tyle planów… Byłam rozdarta.

Na początku było mi źle z tą myślą, w końcu sama byłam dzieckiem, a miałam wziąć odpowiedzialność za nowego, małego człowieka. Moja rodzina na początku mnie znienawidziła, zawsze uważali mnie za rozsądną dziewczynę. Z czasem i mi i im przeszło, wszyscy bardzo się cieszyliśmy… do czasu. W połowie ciąży udałam się na badania prenatalne. To, czego się dowiedziałam, znowu przewróciło mój świat do góry nogami.

Ginekolog wyraźnie dał mi do zrozumienia, że jest tylko 10% szans na to, że moje dziecko będzie zdrowe, ponieważ układ czaszki wskazywał, że będzie to dziecko z Zespołem Downa i proponował mi wykonanie aborcji. Wszyscy moi znajomi, wraz z moją najlepsza przyjaciółką, wręcz namawiali mnie abym ciążę przerwała, mówiąc że całe życie sobie zmarnuję. Zaczęłam bardzo dużo się modlić i zaufałam temu, który jest nad nami. Jeśli urodzi się chore będę kochać tak samo.

Dziecko urodziłam w pełni zdrowe. Dzisiaj ma prawie 3 latka i każdego dnia dziękuję Bogu za to, jaką decyzję wtedy podjęłam. Jest najwspanialszym prezentem, jaki mogłam dostać! Te wszystkie sytuacje nauczyły mnie tego, że nie mamy prawa odbierać życia małej istotce tylko dlatego, że była nieplanowana czy że mogła urodzić się chora. Każdy ma prawo do życia i do miłości. Dużo osób pyta mnie czy gdybym teraz była w drugiej ciąży i dowiedziałabym się, że dziecko będzie chore lub umrze zaraz po porodzie, zdecydowałabym się je urodzić? I w tym momencie nawet przez myśl nie przechodzi mi aborcja – może dlatego, że byłam tak blisko.

Autorka anonimowa