Kilka dni temu poseł Bartłomiej Wróblewski skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją eugenicznej przesłanki aborcyjnej. Jest więc szansa na to, że zabijaniu chorych dzieci zostanie położony kres. Co więcej żadna ustawa nie będzie mogła zmienić takiej wykładni.

W reakcji na to wydarzenie feministki i zwolennicy zabijania zaatakowali posła Wróblewskiego obelgami, nazywając go „mordercą kobiet”. Oczywiście ratowanie chorych dzieci nie morduje kobiet, tak jak ich własny projekt „Ratujmy kobiety” nie ratuje kobiet. Pod tą przewrotną nazwą kryją się bowiem przepisy zezwalające na zabijanie chorych dzieci do końca ciąży, szykany dla lekarzy sumienia oraz zakaz mówienia prawdy o aborcji.

U feministek kłamstwo goni kłamstwo, bo przecież z prawdą o okrucieństwie mordowania chorych dzieci nie są w stanie dyskutować. Wolą rzucać obelgami i wprowadzać innych w błąd tylko dlatego, że do furii doprowadza ich myśl, że ktoś mógłby dopuścić do tego, by małe i możliwe że chore dzieci mogły się narodzić Nie do pomyślenia jest dla nich to, że te najbardziej chore umrą godnie po narodzinach. Wolą by żyły kilka miesięcy krócej i ginęły w męczarniach.

Aleksandra Musiał – Fundacja Pro-Prawo do Życia