Po raz pierwszy mieszkańcy Cieszyna mogli zobaczyć fundacyjnych wolontariuszy w akcji.

Po rozstawieniu plakatu, stolika z kartami podpisowymi oraz megafonu, z którego co chwilę można było usłyszeć apel o poparcie projektu ustawy „Stop Aborcji”, ludzie podchodzili, gratulowali nam. – Dobrze, że jesteście. Dziękuję Wam za odważne działanie – mówiła pewna pani składając swój podpis. Inna kobieta podzieliła się swoją historią. – Przeżyłam śmierć kliniczną. Będąc w ciąży miałam do wyboru: ratować siebie albo dziecko. Wybrałam życie dziecka. Stało się tak, że ja żyję, a moje dziecko jest już w niebie – mówiła wzruszona. Wielu przechodniów, dowiadując się, o co toczy się walka, zdecydowanie popierali ochronę życia poczętego. Co ciekawe, Czeszki podchodziły pytając, czy mogą złożyć swój podpis. Prawo dopuszcza w ich kraju aborcję do 3. miesiąca ciąży na żądanie kobiety. Mimo zapewnień ze strony feministek, że takie „prawo” jest dobre i tego właśnie ludzie chcą, rzeczywistość jest inna…

Od pierwszych chwil pikiety wolontariuszom towarzyszył mały chłopczyk, który rozdawał naklejki fundacyjne ludziom będącym na cieszyńskim rynku. – Kocham małe dzidziusie. Chciałbym mieć siostrzyczkę, którą mógłbym się opiekować – wyznał. Ten mały wojownik dodawał wolontariuszom siły i zapału oraz wiele radości, zwłaszcza w momentach, kiedy niektóre osoby zarzucały nam przestępcze działanie czy kłamstwa. Na szczęście takich głosów było niewiele. Po dwugodzinnej akcji oddziałowi ustrońskiemu i bielsko-żywieckiemu udało się zebrać 86 podpisów. To wspaniały wynik! A już trwają przygotowania do kolejnych akcji.

Agnieszka Jarczyk – koordynator ustrońskiej komórki Fundacji Pro-prawo do życia