W ostatnich dniach opinią publiczną wstrząsnął przypadek w Kamiennej Górze, gdzie policjanci podczas przeszukania mieszkania odkryli nieżyjące od kilku dni 7-miesięczne niemowlę. Odkrycie bardzo makabryczne. Umarło dziecko, prawdopodobnie dlatego, że nie została mu zapewniona właściwa opieka.

Ciężko dziwić się komentarzom pełnym oburzenia w kierunku rodziców, jak i również instytucji, które powinny niemowlę nadzorować. Instynktownie czujemy, że małemu dziecku należy się troska oraz opieka. Ciężko jest pogodzić się z tym, że czasem bywa inaczej, że są na świecie dzieci, które tej opieki nie mają i od początku są pozostawione same sobie albo wręcz skazane na śmierć.

Zdarzają się jednak ludzie, którzy potrafią tworzyć wygodne wyjątki od prostej reguły, że człowieka się nie zabija – mowa tu o aborcjonistach, którzy wmówili pewnej grupie osób, że jedno dziecko powinno być prawnie chronione, drugie zaś może wręcz zostać zamordowane tylko dlatego, że jest młodsze, nienarodzone, niepełnosprawne lub poczęte w wyniku „czynu zabronionego”. W ten sposób, oburzając się na śmierć jednego dziecka, śmierć drugiego niektórzy z nas potrafią usprawiedliwić, a nawet nazwać „prawem kobiety”. Zadziwiająca i żałosna logika.

Czasami słyszy się argument: „Aborcja powinna być legalna, inaczej dzieci znajdowane są na śmietniku”. Pomijając kuriozalność takiego wywodu i fakt, że brak tu właściwie powiązania, ciężko jest uznać tezę mówiącą o tym, że lepiej dziecko zabić, bo inaczej być może zostanie zabite. Tak, śmierć dziecka na śmietniku czy też we własnym domu, wskutek zaniedbania, jest rzeczą straszną. Rzeczą straszną jest również śmierć dziecka z rąk abortera, po podaniu śmiercionośnych pigułek lub rozszarpaniu szczypcami.

Za śmierć 7-miesięcznego Milana w Kamiennej Górze prawdopodobnie odpowiedzą ci, którzy są za nią odpowiedzialni. Niestety, zabicie dziecka nienarodzonego jest pod pewnymi warunkami zgodne z prawem. Nikt za to nie odpowiada, a wręcz, jak pokazuje przypadek prof. Chazana, można być ukaranym za to, że człowieka zamordować się nie chce. Dlatego też ciężko się dziwić, że śmierć tych drugich nie oburza opinii publicznej tak, jak oburzyło ją znalezienie martwego Milana, a media nie trąbią o kolejnym zabitym wskutek aborcji dziecku. Biorąc pod uwagę fakt, że ginie ich dziś średnio troje dziennie, ciężko o tym pisać.

Czy możemy to zmienić? Jak najbardziej. Już niedługo w Sejmie odbędzie się czytanie projektu „Stop Aborcji”, dzięki któremu chronione prawnie będzie życie każdego człowieka. Zapraszamy więc do głośnego poparcia inicjatywy ustawodawczej oraz informowania posłów ze swojego regionu, jak powinni zagłosować.

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro – Prawo do Życia