Zwolennicy prawa do mordowania najsłabszych często próbują zakrzyczeć obrońców życia, twierdząc że zabija się u nas głównie dzieci z anencefalią oraz wadami letalnymi. Oczywiście, podstawową odpowiedzią na taki zarzut jest fakt, że nie mamy prawa zabijać człowieka tylko dlatego, że „i tak umrze”. Jednak dane z Ministerstwa Zdrowia jasno potwierdzają, że i tu aborcjoniści kłamią.

Najczęstszą przyczyną zabijania dzieci z powodów eugenicznych (a wciąż jest to ok. 95% ogólnej liczby legalnych aborcji w Polsce) wciąż pozostają aborcje z powodu podejrzenia u dziecka zespołu Downa (trisomia 21). Stanowią one ponad 37% aborcji eugenicznych i 35% wszystkich legalnych aborcji w Polsce.

Inną przyczyną aborcji jest podejrzenie zespołu Pataua i Edwardsa i jest to ok. 11% wszystkich aborcji eugenicznych.

Warto również podkreślić, że 18 dzieci (z 1042 zabitych) zginęło dlatego, że podejrzewano u nich zespół Turnera. Jest to zespół wad, wśród których najczęściej nie występuje niepełnosprawność intelektualna, a osoby dotknięte zespołem Turnera z powodzeniem kończą studia wyższe i żyją normalnie, tak jak Malina Świć, która jest lekarzem. Większość wad, które podało Ministerstwo Zdrowia, brzmi bardzo ogólnie i trudno z nich wywnioskować, ile dzieci zginęło z powodu wad, z którymi można prowadzić normalne życie, tak jak przy zespole Turnera.

Zabijanie dzieci, nawet w najcięższych przypadkach, gdy umrą one po porodzie, nie ma żadnego uzasadnienia. Każdy ma prawo umrzeć w spokoju, będąc otoczonym opieką oraz w maksymalnym komforcie. Nie zaś będąc trutym śmiercionośnymi tabletkami oraz konając w męczarniach po aborcji.

Tabelka z danymi Ministerstwa Zdrowia

Karolina Jurkowska – wolontariuszka w Fundacji Pro-Prawo do Życia