W ubiegłą sobotę, 28 stycznia, odbyła się, jak co dwa tygodnie, pikieta pod UCK w Gdańsku. Dzień przed pikietą na forum ultralewicowych działaczy z grupy „Dziewuchy dziewuchom Trójmiasto” (grupa zrzeszająca osoby z otoczenia KOD’u i partii „Razem”, walcząca o mordowanie nienarodzonych dzieci na życzenie), pojawiła się dyskusja na jej temat, w której aktywni działacze pro aborcyjni nawoływali do przemocy wobec obrońców życia.

Poza obelgami pojawiły się między innymi zapowiedzi pobicia pikietujących, wyrażone w słowach  na tyle prostackich i wulgarnych, że pozwolę sobie ich nie przytaczać, a nawet zapowiedzi ich wymordowania: „Jak ich spotkam tam podczas porodu to powybijam i powiem że to hormony”. Pojawiły się także zapowiedzi obrzucenia naszych wolontariuszy jajkami.

Po przybyciu na miejsce i rozpoczęciu pikiety, zgodnie z oczekiwaniami, nie dostrzegliśmy nigdzie obwoźnego kurnika, a tym bardziej zbrojnych oddziałów czy plutonu egzekucyjnego. Kilka metrów od pikiety stało dwóch chłopaków, co do których mieliśmy podejrzenie, że są członkami ultralewicowej grupy. Postanowiliśmy jednak w żaden sposób nie reagować, mając nadzieję że obserwacja naszych banerów stanie się okazją do refleksji nad owocami ich działań. Pikieta przebiegła spokojnie i owocnie, wiele osób przyjmowało naklejki z logo Fundacji i dopytywało o powody naszej pikiety.

Po zakończeniu akcji, podczas wyjeżdżania z parkingu wspomniani wcześniej chłopcy zaczęli obrzucać samochód jednego z wolontariuszy jajkami, po czym rzucili się do ucieczki. Nie jest to jedyna sytuacja w której trójmiejscy działacze pro life są atakowani i obrażani przez zwolenników mordowania dzieci. Kilka dni wcześniej, podczas pikiety w Gdyni przechodząca kobieta zaczęła robić zdjęcia zebranym, po czym zaczęła wykonywać w ich stronę obraźliwe gesty i uciekła (jak gdyby ktoś zamierzał ją gonić). Sytuacja wyglądała raczej komicznie, oczywiście nie trzeba było długo czekać, aby zdjęcie pojawiło się na lewicowej grupie.

Te sytuacje pokazują prawdziwą twarz zwolenników mordowania dzieci. Wobec braku argumentów i poparcia społecznego dla mordowania dzieci, aborcyjni aktywiści okazują się zwykłą „chuliganką”, w dodatku nieskuteczną i tchórzliwą. Te żenujące ataki umacniają nas jednak w przekonaniu, że to co robimy, naprawdę porusza ludzkie sumienia. Dlatego też nie ustaniemy w walce o PRAWO DO ŻYCIA.

Maciej Wiewiórka – Koordynator regionu Północ Fundacji Pro-Prawo do życia