Parę dni temu w Internecie zawrzało po artykule, jaki ukazał się w Codzienniku Feministycznym. Panie opisują tam okropne formy mobbingu, wykorzystywania seksualnego, sprośnych żartów oraz bicia. Jest też informacja o gwałcie. Wszystkie te zwierzęce zachowania zarzucają swoim kolegom z pracy, publicystom Gazety Wyborczej oraz Krytyki Politycznej.

Do takiego stanu rzeczy przyczyniły się … Same feministki. W żadnym wypadku nie wolno tu usprawiedliwiać sprawców, ale wystarczy jedynie przeanalizować lewicowe postulaty, aby przewidzieć jakie przyniosą owoce.

Propagowanie przez feministki antykoncepcji sprowadza je do roli zwykłej rzeczy do wykorzystania. Zdemoralizowani mężczyźni używają naiwne kobiety do zaspokojenia własnych namiętności. Czy dziwi więc, że redaktorzy czynili podobnie?

Postulaty feministek wpisują się w tok myślenia zdeprawowanych mężczyzn. Jeśli kobieta, mimo antykoncepcji, zajdzie z takim człowiekiem w ciążę, logicznym następstwem jest wykonanie kroku drugiego i zabicie niechcianego dziecka. Mężczyzna zostaje uwolniony od trudu utrzymania dziecka, tudzież od płacenia alimentów, a kobieta od bolączki opieki. W takich sytuacjach dziecko płaci własnym życiem za chęć rodziców do oddania się swoim żądzom.

Natura ludzka od wieków się nie zmieniła. Należy ją opanowywać przez ćwiczenia nad sobą. Skutkiem rozbudzania namiętności jest wzbierające pożądanie. Niekontrolowane prowadzi dalej do molestowania, gwałtów. Żądze nie znają granicy i mogą pociągnąć nawet do morderstwa.

Niestety, feministki nie odrobiły lekcji z tego wydarzenia. Nie zmieniły poglądów, więc podobne sytuacje są tylko kwestią czasu. Skala będzie o wiele większą, gdyż demoralizacja w szkole, w Internecie, w telewizji i na ulicy odbywa się na masową skalę. Żniwo zbierze całe społeczeństwo.

Adam Brawata – koordynator regionalny w Fundacji Pro-Prawo do Życia